25.02.2011

Kruche babeczki z kremem pâtissière i owocami

Zakochałam się..
tym razem w przepisach mistrza M. Roux.
Upiekłam babeczki z kremem cukierniczym, kiwi i pomarańczą na spodzie z ciasta kruchego (takiego jak do ciasteczek). Były pyszne.



Kruche babeczki z kremem pâtissière i owocami
(  4 sztuki)



kruche ciasto, z tego przepisu ( 1/3 porcji)

krem pâtissière
(autor: M. Roux )
 
 3 żółtka
63 g drobnego cukru
20 g mąki
pół laski wanilii rozciętej wzdłuż
trochę cukru pudru lub masła

Roztrzepujemy w misce żółtka z jedną trzecią cukru do uzyskania konsystencji rzadkiego kremu. 
Dodajemy mąkę i mieszamy trzepaczką, aż się całkowicie wchłonie.
W rondelku podgrzewamy mleko z resztą cukru i połową laski wanilii. 
Gdy tylko mleko zacznie się gotować, wlewamy je do żółtek, jednocześnie mieszając.
Gdy składniki się dobrze połączą, przelewamy wszystko z powrotem do rondla.
Na średnim ogniu doprowadzamy do wrzenia, cały czas mieszając trzepaczką. Gotujemy przez 2 minuty, bez przerwy mieszając, następnie przelewamy do miski.
Aby zapobiec powstaniu kożucha, posypujemy po wierzchu cukrem pudrem lub wiórkami masła. Zimny krem trzymać w lodówce do trzech dni. Przed podaniem wyjmujemy laskę wanilii.
Wskazówka autora: " Żeby krem miał lżejszą konsystencję, dodaj do niego 20-50 % bitej śmietany (tj. 75-150 ml). Jeśli chcesz, żeby był gęstszy i bardziej aksamitny, dodaj 10% (tj. ok. 35 g ) ubitego, miękkiego masła.

dekoracja

1 sztuka pomarańczy
1 sztuka kiwi

______________________________♥______________________________


24.02.2011

A gdy nie piekę słodkości, to...

.. zajmuję się bułkami.



 Po przepisy już niebawem zapraszam do Galerii Chleba.

Ps: Zaraz wstawiam do pieca !:)
______________________________♥______________________________


23.02.2011

Makaron dla zabieganych

Czyli makaron spaghetti z pomidorami i czarnymi oliwkami, pycha!



dla 2-3 osób:

- 280 g makaronu spaghetti
- 500g pomidorów pelati z puszki
- 2 ząbki czosnku
- 4 łyżki oliwy
- 1 cebula czerwona
- 2- 3  łyżki czarnych oliwek
-  sól, pieprz, oregano
- starty ser żółty długodojrzewający


Rozgrzać na patelni oliwę, posiekać czosnek, wrzucić na patelnię.
Pokroić cebulę w drobną kostkę i dodać do czosnku, smażyć na średnim ogniu ok. 3 minut.
Dodać puszkę pomidorów i pokrojone oliwki.
Zagotować wodę na makron i przyrządzić go zgodnie z przepisem na opakowaniu (8-12 minut).
Wszystko dusić przez ok. 15 minut (sos musi wyraźnie zgęstnieć).
Na końcu przyprawić solą, pieprzem i oregano.
Podawać  posypane startym serem
Smacznego!



Więcej przepisów na makaron:
 


______________________________♥______________________________


22.02.2011

A tak jest na wsi




Mróz szczypie w policzki, słońce oślepia oczy, - 18 (zimno). 
W lesie oprócz przysypanych gałęzi drzew, skrzypiącego i błyszczącego jak brokat śniegu pod nogami, tropów zwierząt, trzech przebiegających nam drogę dzików i spłoszonej sarenki na skraju nie znajdujemy nic więcej.
Wszystko wygląda jak z innej bajki.
Po chwili słychać mądre pytania:
" A ile kosztuje takie ścięte drzewo?"
"Dlaczego oni je wycinają?"
"Spójrz.. jak pachnie ziemią, to dziki poryły drogę, szukają dżdżownic."


Ostatni tydzień ferii rozpoczął się cudnie.


______________________________♥______________________________



Ps:  Zapraszam później na makaron

20.02.2011

Ciasto jak delicje

Czekoladowe ciasto pachnące jak pomarańczowe delicje. Przepis od Nigelli ze zmianami Moimi i Liski.
Serdecznie polecam na takie dni jak teraz, z mrozem i śniegiem.



Ciasto czekoladowo-pomarańczowe

150 g masła
2 łyżki golden syrup (użyłam  tak jak Liska syropu z agawy, ale może być też np. miód lub melasa)
145 g  jasnego cukru muscovado
150 g mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody
100 g mlecznej czekolady, roztopionej
2 jajka
sok i skórka z jednej pomarańczy (oczywiście najlepiej gdyby była eko)
dekoracja:
kandyzowana skórka pomarańczowa
60 g roztopionej czekolady deserowej


Masło utrzeć z syropem i cukrem do białości.
Miksując dodać sok i skórkę z pomarańczy oraz po jednym jajku.
Powoli wlewać gorzką czekoladę.
Na końcu dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Dokładnie połączyć wszystkie składniki.
Keksówkę o długości 20 cm posmarować masłem lub wyłożyć papierem do pieczenia.
Przełożyć ciasto.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 st C i piec 45-60 minut. (Przepis zaleca 45, moje ciasto potrzebowało 60).
Lekko przestudzić w formie.
Autorka tego nie proponuje, ale ja i Liska posmarowałyśmy lekko ciepłe ciasto czekoladą roztopioną dodatkowo je dekorując posypką.

Smacznego!
Moje ciasto upiekłam z okazji:
______________________________♥______________________________

19.02.2011

Szarlotka spod samiućkich Tater


Po ostatnich dniach przepełnionych oślepiającym, ostrym słońcem przyszedł czas na biało- szare dni.
Także po niedawnych niefortunnych zdarzeniach przyszedł czas na te milsze, lepsze, w pewnym sensie spokojniejsze.
Parę dobrych słów, spotkań, trochę dobrego jedzenia  i kilka wyjątkowych duszyczek.




przepis od Szelki

Na ciasto:

0,5 kg mąki pszennej,
1 kostka masła,
1/2 szklanki cukru,
2 łyżeczki proszku do pieczenia,
2 żółtka,
2 łyżki śmietany.

Na nadzienie:

2-3 kg jabłek (szara reneta lub antonówka),
4 łyżeczki cynamonu,
cukier do smaku 
bułka tarta do podsypania ( nie dodałam, O.)

Wszystkie składniki ciasta wsypujemy do jednej miski, dokładnie siekamy i szybko zagniatamy. Foremkę (u mnie 23 x 42 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Wyrobione ciasto dzielimy na dwie części - 2/3 zużywamy do wylepienia dna foremki - którą następnie wstawiamy na pół godziny do lodówki, a 1/3 zostawiamy na później (także pozostawiając ją na 30 minut w lodówce).
Jabłka myjemy, obieramy i pozbawiamy gniazd nasiennych. Kroimy na ćwiartki, a następnie na cieniutkie plasterki. Można to zrobić za pomocą robota kuchennego, co znacznie przyspieszy pracę. Dodajemy do smaku cukier i cynamon, dokładnie mieszamy i zostawiamy na trochę, żeby smaki się "przegryzły".
Foremkę ze schłodzonym ciastem wyjmujemy z lodówki i wstawiamy do nagrzanego do 160 - 180 stopni C piekarnika. Podpiekamy przez około 10 minut. Po tym czasie wyjmujemy i obficie posypujemy tartą bułką. Jej zadaniem będzie wchłonięcie wilgoci z jabłek, aby po upieczeniu spód ciasta pozostał kruchy i chrupiący.
Na warstwę bułki wykładamy plasterki jabłek. Ma ich być naprawdę dużo. Urok tej szarlotki polega bowiem m.in. na ogromnej przewadze owoców nad ciastem. Na jabłka kruszymy pozostałą część (1/3) ciasta. Całość wstawiamy do piekarnika (160 - 180 stopni C) i pieczemy przez około 1 godzinę. Po ostudzeniu posypujemy cukrem pudrem.
 Smacznego!




______________________________♥______________________________



17.02.2011

Penne all' arrabbiata

Tak właśnie! Makaron chodzi za Mną non stop. Pewnie to sprawka żelaza, magnezu albo cynku na które (jak zapewne każdy doskonale wie) zapotrzebowanie w przedwiośniu znacznie wzrasta, dlatego dziś ugotowałam...




Penne all' arrabbiata*

od Liski z Moimi niewielkimi  zmianami:

/dla 2 osób/

3 łyżki oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
1/2  papryczki chilli - przekrojona na pół, wypestkowana i drobno pokrojona (moja była wysuszona, rozsypywała się w rękach, była półostra- dałam całą)
puszka pomidorów w sosie własnym (ok. 400 g)
sól do smaku
bazylia i oregano
łyżeczka cukru
makaron penne - tyle, ile lubicie

Oliwę rozgrzać na patelni, dodać czosnek i chilli. Podsmażyć 1-2 minuty. Dodać pomidory, ok. 1/2 łyżeczki soli i dusić na małym ogniu ok. 20 minut - sos powinien wyraźnie zgęstnieć.
W tym czasie ugotować makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu - zajmie to ok. 10 min.
Ugotowany makaron połączyć z sosem, dodać zioła i od razu podawać.

Smacznego!


______________________________♥______________________________






* Ach.. jak to pięknie brzmi klik

16.02.2011

Wpadnij na kopytka




 Pełnoziarniste kopytka posypane serem

- pół kg ugotowanych ziemniaków przeciśniętych przez praskę (najlepiej dzień wcześniej)
- ok. 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
- sól, pieprz
- masło ( do podsmażenia kopytek)
- ser żółty długodojrzewający


Ugotowane ziemniaki rozgniatam dokładnie praską, studzę. Wykładam na posypaną mąką stolnicę. Dodaję mąkę pszenną i jajko. Zagniatam, tak aby uzyskać ciasto na tyle twarde, aby można je było pokroić nożem. Dzielę ciasto na części i formuję z nich wałki, kroję kopytka. Gotuję w osolonej wodzie.

Najlepsze pokrojone na mniejsze cząstki, podsmażone na maśle i posypane tartym serem.
Smacznego!:)








______________________________♥______________________________



14.02.2011

Kruchość serca

W końcu znalazłam przepis idealny na kruche ciasteczka, które doskonale dają się formować i nie odkształcają się podczas pieczenia. Dodatkowo w mojej recepturze nie ma ani grama środków spulchniających, bo i po co?
Dziś serduszkowe,  z groszkami czekoladowymi i bez.



 Przepis na ciasto podstawowe :
( od Marthy Stewart)


- 230 g masła niesolonego, miękkiego
- 1 duże jajko
- 3/4 szklanki drobnego cukru 
- 380 g mąki + odrobina do posypania
- 1 łyżeczka esencji waniliowej (używam swojej własnej, niedługo podam na nią przepis)
-  połowa łyżeczki soli

W malakserze ubijamy masło razem z cukrem, dodajemy jajko, sól oraz esencję, dalej rozdrabniamy.
Teraz czas na mąkę- przesiewamy ją i dodajemy stopniowo.
Wyjmujemy, gdy składniki dokładnie się połączą i utworzą zwartą masę.
Można też oczywiście zamiast malaksera użyć swoich rąk:)
Zagniecioną kulę ciasta wkładamy do lodówki na minimum 1h, a maksimum 3 dni.
Teraz czas na wałkowanie.
Stolnicę podsypujemy delikatnie mąką, wałkujemy ciasteczka- grubość dowolna i wykrawamy kształty foremkami.
Teraz czas aby lekko nasze wykrojone ciasteczka schłodzić- 15 minut w lodówce, w tym czasie dobrze jest rozgrzać piekarnik do 175 stopni.
Gdy minie kwadrans, wstawiamy blachy z ciasteczkami do piekarnika i pieczemy ok. 14 minut- należy pilnować, by nasze ciastka zbyt mocno się nie spiekły:).
Po upieczeniu, wyjąć blachy z ciasteczkami i pozostawić je jeszcze na nich przez chwilkę- w tym czasie twardnieją. Następnie za pomocą szpatułki pozdejmować wszystkie na inną płaską powierzchnię, udekorować lub nie i zajadać.
Smacznego!:)


______________________________♥______________________________

13.02.2011

Ptysie w trzech odcieniach


8 marca minie rok odkąd nabyłam podręcznik dla domowych cukierników.
"Desery"  Pierre'a Hermé   to pozycja zdecydowanie nie potrzebująca poleceń, sama broni się doskonałymi przepisami (zresztą pisałam o niej już tu).

Dziś wypróbowałam ten na podstawowe ciasto ptysiowe.Ideał.

Przygotowanie: 15 minut
 Składniki na: 500 g 

100 ml pełnotłustego mleka
80 ml wody
4 g (niepełna łyżeczka) soli
4 g (niepełna łyżeczka)  drobnego cukru
75 g masła
100 g mąki
3 jajka

Krem:
barwnik spożywczy w płynie różowy i niebieski
śmietana 36 %
ok. 4 łyżek cukru pudru (zależy jak kwaśna jest śmietana)


Do rondelka wlać wodę i mleko, dodać sól, cukier i masło. Ciągle mieszając szpatułką, doprowadzić do wrzenia.
Wsypać całą porcję mąki (wcześniej przesianej). Na wolnym ogniu szybko ucierać ciasto szpatułką, aż składniki się połączą. Ciasto będzie gładkie i zacznie odstawać od ścianek i dna rondelka. Ucierać jeszcze 2-3 minuty, aby płyn odparował.
Ciasto przełożyć do salaterki. Ucierać stopniowo dodając po jednym jajku, aż składniki się połączą.
Ucierając od czasu do czasu unosić ciasto do góry, aby wprowadzić powietrze. Ciasto jest gotowe, gdy opada ze szpatułki jak wstążka.
Nagrzać piekarnik do 200 stopni C. Blachę do pieczenia wyłożyć pergaminem,  szprycą wycisnąć kulki z wcześniej przygotowanego ciasta wielkości orzecha włoskiego w odstępach ok. 1,5 cm.
Wstawić do piekarnika na 15 minut, po 5 minutach otworzyć drzwiczki.
Ptysie wyjąć i ostudzić, przekroić wszystkie na pół.
Ubić 1/3  śmietany razem z 1/3 porcji cukru pudru i  kropelką barwnika różowego.
Nałożyć do szprycy i wycisnąć na jedną połówkę ptysia, przekładając drugą.
Następnie gdy nie będzie już czym nadziewać ptysiów, dodaj do kubeczka w którym wcześniej ubijałaś/eś znów 1/3 śmietany i 1/3 porcji cukru pudru. Ubij - tym razem śmietana będzie w odcieniu bladoróżowym.
Powtórz to samo raz jeszcze, ale teraz gdy będziesz napełniać kubeczek  pozostałą - 1/3 porcji  śmietany i 1/3 porcji cukru pudru dodaj do mikstury kropelkę niebieskiego barwnika- wyjdzie fiolet.
Wyciśnij tak powstałą masę na resztę ptysi:)
Smacznego!:)



Wskazówki:
* Do robienia wszelkich sztywnych kremów najlepiej nadaje się ta najtłustsza i zarazem najsztywniejsza śmietana, czyli 36%. Parę razy próbowałam wykorzystać do takich celów 30% i niestety efekt końcowy nie był taki jak być powinien. Tak więc lepiej odżałować tych 6% tłuszczu  więcej i cieszyć się ze znakomitego efektu:)

 I jeszcze słówko od Pierre'a Hermé

"Dlaczego do ciasta ptysiowego należy dodawać jajka stopniowo?
* Ciasta z ciasta ptysiowego rosną podczas pieczenia, gdy ciasto jest dobrze utarte. Podczas ucierania, które się wydłuża z powodu dodawanych kolejno jajek, do ciasta dostają się tysiące mikroskopijnych pęcherzyków powietrza, których ścianki wspomagają przesuwanie się przechodzących w parę cząsteczek wody. To właśnie tworzenie się pary podczas pieczenia powoduje, że ciastka zwiększają objętość, są nadęte i wewnątrz puszyste."




                            
               
  Miłego wieczoru,
                                    O.

______________________________♥______________________________

12.02.2011

Wafle przekładane krówką




A niebawem więcej przepisów "z serduszkiem".

______________________________♥______________________________


08.02.2011

Kurczak w Gold Flakes

Dziś coś dla amatorów kurczaka we wszelkich postaciach. W posypce z krakersów *, chipsów, słonych paluszków,płatków owsianych, płatków kukurydzianych .. istnieje tyle kombinacji, ile smaków.
Dziś wersja na słodko- ostro, w płatkach śniadaniowych Gold Flakes i z sosem chilli.
Pyszny!




- pierś z kurczaka
- sól, pieprz
- słodki sos chilli
- garstka płatków Gold Flakes
- olej

Kurczaka marynujemy w chilli i przyprawach i płatkach (muszą się w miarę poprzyklejać). Odstawiamy na co najmniej 1 h.
Następnie rozgrzewamy olej, wrzucamy wcześniej zamarynowane kawałki kurczaka.
Smażymy z obu stron na rumiany kolor. 
Dobrze smakuje z ryżem lub ziemniakami.
Smacznego!
______________________________♥______________________________




* pokazywałam go tu 

05.02.2011

Śniadanie:Dziś Światowy Dzień Nutelli


Kto by nie lubił brązowego kremu orzechowego, który nie wymaga przechowywania w lodówce, świetnie krzepi i wcale tak sztucznie (jak pozostali jego przyjaciele) nie smakuje?
Dziś  święto nutelli, u Nas w domu uczciliśmy je bułeczkami.



/ przepis własny, składniki na 12 sztuk pysznych, lekkich drożdżowych bułeczek/

- 70 g stopionego masła
- 250 ml ciepłego mleka
- 500 g mąki
-  12 łyżeczek nutelli
- 50 g cukru
- szczypta soli
-40 g świeżych drożdży
- jajko
- białko

Z odrobiny mąki, mleka, cukru i 40 g świeżych drożdży zrobić rozczyn i odstawić na 10 minut.
Zmiksować jajko razem z cukrem.
W osobnej misce przesiać mąkę do niej dodać wyrośnięty wcześniej rozczyn, masę jajeczną, sól oraz stopione masło. Zagnieść na elastyczne ciasto (jeśli będzie się zbyt mocno kleiło dodać odrobinę mąki).
Ciasto musi być plastyczne. Odstawić na ok. 60 minut- do wyrośnięcia.
Następnie podzielić na 12 równych części, z każdej z nich uformować plauszek i nakładać w środek po łyżce nutelli, dokładnie skleić i uformować kulkę.
Powtórzyć tak jeszcze 11 razy. Wierzch posmarować ubitym białkiem.
Rozgrzać piekarnik do 180-200 st C. i piec do zarumienienia przez ok. 30 minut.
Smacznego!:)

______________________________♥______________________________





03.02.2011

Kluska śląska

Przypomniała mi się legenda..

"Kto jeszcze o tym nie wie, niech zapamięta.
O kluskowej bramie jest jedna legenda,
A powstała ona w mieście Wratisława.
Zapraszam od dzisiaj do miasta Wrocławia.

Konrad i Agnieszka bardzo się kochali.
Oboje za siebie życie by oddali.
Zamieszkali wspólnie, z dala od swych matek.
W miejscu, gdzie było dużo z drewna chatek.

Młodzi nowożeńcy na wsi zamieszkali.
Od świtu do nocy ciężko pracowali.
Ona każdą strawę dobrze gotowała.
On uwielbiał kluski, które przyrządzała.

Kluski, tylko śląskie polane tłuszczykiem.
Mógł zjadać codziennie, całym talerzykiem.
Za to, że Agnieszka bardzo go kochała.
To kluseczki śląskie, wciąż mu gotowała.

Nagle zmarła Agnieszka, pozostała pustka.
W garnku nie została, ani jedna kluska.
Chodził głodny Konrad jadł, co sam szykował,
Ale żaden obiad już mu nie smakował.

Agnieszka za życia, kiedy gotowała.
Całą swoją miłość w potrawy wkładała.
Inne gospodynie kluski gotowały,
Ale on ich nie jadł, mu nie smakowały.

Myślał o Agnieszce, gdy w polu pracował.
Często ją wspominał, wszystkiego żałował.
Gdy zebrane plony sprzedawał na targu.
Przychodził do domu, pusto było w garnku.

Co tydzień sprzedawał nasz Konrad swe zbiory.
Raz były ziemniaki, a raz pomidory.
Gdy wracał zmęczony, zasnął przed kościołem.
Zobaczył Agnieszkę, była już aniołem.

Mówiła do niego i strawę mu dała.
Lecz ostatniej kluski jeść mu zakazała.
Gdy otworzył oczy, Agnieszka zniknęła,
Ale garnek został, ona go nie wzięła.

Gdy dotrzyma słowa i kluskę zostawi.
Agnieszka codziennie pełny gar dostawi.
Lecz, gdy jego garnek będzie dzisiaj pusty.
Nigdy nie dostanie, ani jednej kluski.

W garnku były kluski, polane tłuszczykiem.
Jadł drewnianą łyżką, a nie widelczykiem.
Każda kluska żony tak mu smakowała,
Że zapomniał o tym, co mu powiedziała.

A ostatnia kluska, która w garnku była.
Nie chciała się nabrać, zaraz podskoczyła.
Poleciała w górę, ku jego zdumieniu
I zastygła na murze, na zimnym kamieniu.

Na bramie kościoła świętego Idziego.
Pamiętaj to koleżanko i kolego.
Leży tam do dzisiaj, wielu ją widziało.
I wielu turystów kluskę podziwiało."


Moje pierwsze kluski nie były udane (totalna guma).
Za rok o tej samej porze zrobiłam do nich drugie podejście, korzystając z przepisu Babci Ani, N-I-E-B-O !



Składniki:

1 jajko (zwiększając proporcje, liczba jajek pozostaje niezmienna)
600 g ziemniaków (po ugotowaniu)
150 g mąki ziemniaczanej (kluski śląskie mają, podobnie jak kruche ciasto, swą złotą proporcję - ziemniaki : mąka ziemniaczana = 4 : 1)

Obieram ziemniaki i gotuję je w lekko osolonej wodzie. Następnie przeciskam je przez praskę i przedkładam do miski. Gdy lekko ostygną, mieszam je z mąką ziemniaczaną i jajkiem. Masa powinna być gładka, pozbawiona grudek. Lepię z niej kuleczki. Każdą z nich spłaszczam i robię w niej palcem małe wgłębienie.

W dużym garnku zagotowuję i osalam wodę. Kluski wrzucam na wrzątek niewielkimi partiami, by się nie posklejały. Czas gotowania mierzę od wypłynięcia klusek na powierzchnię – od tego momentu winny gotować się ok. 3-4 minuty, w zależności od wielkości. Nie wolno przesadzić z czasem gotowania, bo kluski się rozwalą. Wyławiam je łyżką cedzakową.
Podaję je ze skwarkami z boczku.
Smacznego!



______________________________♥______________________________


Blogger template designed By The Sunday Studio.