21.11.2014

Cud- miód box!


Czy znacie CUD-MIÓD box?
Nie? No to najwyższy czas poznać! :)
CUD-MIÓD to super inicjatywa. Chodzi o subskrypcyjną paczkę pełną produktów spożywczych od sprawdzonych, polskich producentów. Jej mechanizm trochę przypomina prenumeratę gazety. Zapisujesz się i co miesiąc dostajesz paczkę-niespodziankę.
Zainteresowani? Zapraszam na stronkę www.cudmiodbox.pl
Kim są pomysłodawcy?
To Asia i Krzysztof- zgrana para zdolnych dwudziestoparolatków, którzy zwariowali na punkcie lokalnej kuchni i kultury.. i chcą jej dobrodziejstwami dzielić się z innymi!


źródło zdjęcia www.cudmiodbox.pl

Ostatnio stałam się posiadaczką 10-tego, jubileuszowego boxu.
Jesteście ciekawi co znalazłam w środku?




Chrupiącą grykę, batonik Lewy Sierpowy od Zmiany Zmiany, aromatyczną grusztardę z poznańskiego Wypasu, Smoothie truskawkowo-żurawinowo-malinowe marki Fimaro, makaroniki  Sucre oraz drewnianą motywującą podkładkę od Fandoo :)



Chcesz być na bieżąco?
Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!

______________________________♥____________________________

17.11.2014

Kawa i herbata od MAKRO + przepisy


Czas na trzecią część testów produktów od MAKRO. Tym razem kawa i herbata.
Nie da się ukryć, że kawa to produkt bez którego nie wyobrażam sobie dnia.
Uwielbiam ją za smak, zapach, za to w jaki sposób pobudza mój organizm. Oczywiście bez przesady.. jeden kubek latte spokojnie wystarcza mi na cały dzień :)
Kawą, którą polubiliśmy ( ja i Pan Pilot) od pierwszego zaparzenia jest mielona 100% arabica marki Rioba.


Cechuje ją dobry smak i wspaniały zapach. To zasługa pakowania- podobnie jak w przypadku produktu jednego z moich ulubionych producentów jest ona zamknięta w puszkę zwieńczoną zawleczką- taką samą jaką stosuje się do napojów. To daje świetny rezultat- zapach tuż po otwarciu jest bardzo świeży, wyrazisty,w produkcie nie ma śladów wilgoci czy zwietrzenia.
Cena również jest ok- 16 zł za 250 g.
Moje uznanie zdobyła również bogata oferta herbat pakowanych w jedwabne piramidki. Najwyższej jakości wyroby znów proponuje nam Rioba. W ofercie tej linii znajdziemy lubiany przeze mnie African Rooibos, owocową Summer Fruits czy cudownie aromatyczny Flavoured Earl Grey i to właśnie on cieszy się największą aprobatą wśród moich najbliższych :)
 Kwota jaką trzeba przeznaczyć na jedno opakowanie wymienionych przeze mnie herbat to około 15 zł.
Porównując tą cenę do cen jakie oferują nam inni, bardziej komercyjni producenci nie jest to nic nadzwyczajnego. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę jakość wyrobu to w tym przypadku MAKRO bije na głowę swoją konkurencję.
Oprócz wymienionej wyżej Rioby na półkach znajdziemy również innych producentów np. Fine Food czy dostępną w większości sklepów i również bardzo dobrą Dilmah.
Wśród produktów spożywczych w sklepie znajdziemy także akcesoria do parzenia kawy i herbaty.
Ich wybór jest na prawdę spory, ja skusiłam się na szklanki z cienkiego szkła, nową kawiarkę i łyżkę do miodu.

No dobrze koniec gadania, czas na pyszności!

Na początek słodka i rozgrzewająca cytrusowa herbata.


Miodowa herbatka z cytrusami
/ przepis własny, składniki na 1 szklankę/

- 1 piramidka herbaty Flavoured Earl Grey Rioba
- 200 ml przegotowanej wody
- 3 plastry mandarynki
- 1 plaster cytryny
- 1 łyżeczka miodu

Skórkę cytrusów polewam wrzątkiem. Obieram.
Owoce kroję na grube plasterki.
Herbatę parzę przez 3 minuty i wyjmuję piramidkę.


Wrzucam 3 plastry mandarynki oraz 1 plaster cytryny. Dodaję 1 łyżeczkę miodu, dokładnie mieszam.
Na zdrowie!:)

Następnie coś do kawy..



 czyli kremowy sernik z nutą kawy i gorzkiej czekolady na piernikowym spodzie.


Czekoladowy sernik na piernikowym spodzie

/ przepis własny, składniki na tortownicę o średnicy 24 cm/

- 600 g mielonego twarogu
- 200 g mascarpone
- 4 jajka
- 150 g cukru
- 100 g gorzkiej czekolady
- 3 łyżki kakao bez cukru
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej Rioba 100% arabica
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
- szczypta soli

spód:
- 120 g maślanych półsłodkich herbatników
- 40 g mielonych fistaszków
- 90 g roztopionego masła
- 1 łyżka cukru pudru
- 3 łyżeczki przyprawy do piernika

Składniki na spód mielę w blenderze. Na samym końcu dodaję rozpuszczone masło, wylepiam tak przygotowaną mieszanką tortownicę.
W misce miksuję cukier i jajka, dodaję łyżkami mascarpone oraz twaróg, następnie ekstrakt z wanilli,  kawę, kakao, sól i mąkę ziemniaczaną.
Na parze rozpuszczam czekoladę i wlewam ją do masy sernikowej, dokładnie mieszam.
Wlewam na przygotowany wcześniej spód.
Piekarnik rozgrzewam do 170 stopni C. i wstawiam do niego ciasto. 
Na dno piekarnika wstawiam również naczynie żaroodporne wypełnione wodą - dzięki temu mój sernik po upieczeniu będzie miał kremową konsystencję.
Piekę ciasto przez ok. 1 h i 10 minut- po upieczeniu wkładam drewniany patyczek - jeśli jest suchy, sernik jest gotowy.
Studzę i kroję dopiero po 12 h.

Smacznego!:)



Wszystkie produkty widoczne na zdjęciach można dostać w sieci sklepów


Chcesz być na bieżąco?
Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!

______________________________♥____________________________

13.11.2014

Kruche o smaku piernika z jabłkami, gruszkami i żurawiną


Tuż po Święcie Zmarłych, a kilka dni przed 11-stym listopada nastał w końcu ten dzień, kiedy zobaczyłam ustrojone centrum handlowe. No tak.. pieniądz rządzi rynkiem, więc firmy dwoją się i troją, aby podwoić a może i potroić swoje zyski przed Świętami. 


W sumie nie mam nic przeciwko pierniczkom w połowie listopada. To nawet mój mały rytuał- ciasto na nie zagniotę w sobotę, aby zdążyło "dojrzeć" do Wigilii.
Lubię to całe wyczekiwanie.. testowanie nowych przepisów, nadawanie tradycyjnym potrawom nowoczesnego sznytu, planowanie dekoracji i słuchanie chillowych, zimowych kawałków.
Jednak jeśli chodzi o ustrojoną choinkę i uśmiechniętego Mikołaja to już lekka przesada.
Niech to będzie zarezerwowane na grudzień!
...
Zapach piernika chodził za mną dobry kawałek czasu. Będąc przez kilka mglistych i zimnych dni nad naszym polskim morzem marzyłam o cudownym, korzennym, lekko ciągnącym się cieście.


 Tuż po powrocie okazało się, że kuchenna szafka nadal czeka na uzupełnienie zapasu miodu, dlatego piernikowe pragnienia musiały ulec małej transformacji. Moja wyobraźnia poszła w stronę kruchego ciasta wypełnionego jesiennymi owocami. I to był strzał w dziesiątkę! :)



/ przepis własny, składniki na 1 tortownicę o średnicy 24 cm/

ciasto:
- 120 g miękkiego masła
- 100 g mąki ryżowej
- 80 g mąki owsianej
- 50 g cukru pudru
- szczypta soli
- 3 łyżki przyprawy do piernika
- 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

nadzienie:
- 2 duże jabłka
- 1 gruszka
- garstka świeżej żurawiny
-2 łyżki brązowego cukru
- 1 łyżeczka kaszy manny

do dekoracji:
- cukier puder 

Z masła, mąki, cukru pudru, proszku do pieczenia, soli i przyprawy do piernika zagnieć elastyczne ciasto.
Zawiń je w folię spożywczą i włóż na 1 godzinę do lodówki.
Po tym czasie podziel ciasto na dwie części. 
Tortownicę wyłóż papierem do pieczenia.
Wylep jej dno jedną z części kruchego surowego ciasta.
Ponakłuwaj widelcem i podpiecz w piekarniku nagrzanym do temp. 200 stopni C. na złoty kolor- około 10 minut.
Następnie umyj owoce, jabłka i gruszki obierz, pokrój w dość grubą kostkę.



Wrzuć do miski, dodaj żurawinę, cukier i kaszę. Wszystko dokładnie wymieszaj.
Wyłóż owoce na podpieczony spód i przykryj resztą surowego ciasta.


Piecz placek w 190 stopniach C. przez ok. 40 minut- na złoty kolor. 
Po wystudzeniu posyp go cukrem pudrem i pokrój.
Smacznego!


Chcesz być na bieżąco?
Śledź mój profil na Instagramie!

______________________________♥____________________________



08.11.2014

Bonjour, Paris!


Ostatnie dni października spędziłam biegając po uliczkach Paryża w poszukiwaniu smaku bagietki, prawdziwych croissantów i makaroników.



Podczas naszego pobytu mieliśmy swoją ulubioną boulangerie, w której przystojny sprzedawca codziennie rano serwował pyszną kawę i świeże, jeszcze cieplutkie francuskie wypieki.


W sklepie obok naszego hotelu mieliśmy również nasze ulubione produkty, czyli serową bagietkę, pain au chocolat, cudownie słodkie klementynki i ser Boursin, którym zachwycaliśmy się przez cały wyjazd.



Tuż przed wylotem z Polski poszukując ciekawych miejsc do odwiedzenia wpadłam na wpis Uli, która pokazała żydowską cukierenkę Murciano.




Po obejrzeniu fotki, wiedziałam, że MUSZĘ tam być!
Budynek mieści się w dzielnicy żydowskiej. Jego granatowo-niebieska elewacja a także świecznik na sklepowej witrynie wraz z rumianymi chałkami i rogalikami umiejscowionymi obok robią wrażenie!
Dotarliśmy tam późnym, środowym popołudniem i natrafiliśmy akurat na  ślub :)
Wrażenia wizualne swoją drogą, ale chciałabym wspomnieć nieco o smaku wyrobów z Murciano.
Otóż powiem Wam, że były na prawdę smaczne.
Po pierwsze porcje ciastek nie były wcale takie małe. Cena 2,50 € za ciastko w przełożeniu na paryskie realia nie jest ceną odbiegającą od normy. Powiedziałabym nawet, że zupełnie normalną. Natomiast porcje ciastek są absolutnie konkurencyjne. My mieliśmy okazję spróbować  kokosowego ciastka przełożonego marmoladą i oblanego  gorzką czekoladą, a także cynamonowo-bakaliowego. Oba były pyszne i sycące.





Nie czuć w nich było ani trochę posmaku sztucznych dodatków.


Kolejną, kulinarnym miejscem była cukiernia Ladurée - czyli spełnienie moich marzeń.
O ile mogłam w Paryżu nie zjeść tarty, to już zjedzenie makaronika było obowiązkowym punktem wyjazdu. Naszym wybór padł na te o smaku solonego karmelu. Pomimo, że cukiernia oferuje nam 
słodkości w dość wysokich cenach na pewno są one tego warte. 





Wnętrze, zaprezentowanie wyrobów, ich smak, a także obsługa sprawiają, że 
po makaroniki przychodzą tłumy. I nie ma się czego dziwić- Ladurée  jest jedyna w swoim rodzaju.


Wstąpiłam również do Chocolaterie Larnicol.



Przepych i mnogość czekoladowych produktów mogą nie jednego klienta przyprawić o zawrót głowy.



Dostaniemy tu dosłownie wszystko! Począwszy od pysznych, ręcznie wyrabianych pralinek, a skończywszy na czekoladowych, bezowych spodach.


W środku można również podziwiać czekoladowy okręt czy inne rzeźby. Dodatkowo ten czekoladowy zapach..



Miejsce, które śni mi się po nocach to La Cure Gourmande. Jest jak spełnienie dziecięcego snu.
Wysokie regały z puszkami pełnymi pyszności, ciasteczka sprzedawane na wagę i pakowane w papierowe torebeczki. Kolorowe lizaki i cukierki.




Tyle dobrego!
Wizyta w tym sklepiku powinna być zapisywana przez lekarzy na receptę :)



Oczywiście nie zabrakło też zwiedzania.



Wieża Eiffla o zmroku jest nieziemska i absolutnie jedyna w swoim rodzaju.
Wygląda troszkę jak budowla stworzona na potrzeby jednej z bajek Walta Disney'a.

Podziwiałam widok miast ze wzgórza Montmartre.





Przyjrzałam się z bliska charakterystycznej karuzeli.
Spacer po Polach Elizejskich i wizyta pod Łukiem Triumfalnym były obowiązkowym punktem wycieczki.




Nie mogłam również wyjechać bez obejrzenia katedry Notre-Dame..

i zapięcia kłódki na Pont des Arts.



Dni we Francji oczywiście minęły mi za szybko!



Nie zabrakło wielu niezapomnianych chwil i pysznego jedzenia, które sprawia, że ma się ochotę tam wracać i wracać :)




adresy:

Artisan Boulanger tissier
175 Avenue de Clichy
Paris, Francja

Ladurée
16-18 Rue Royale
Paris, Francja


Murciano boulangerie
14 Rue des Rosiers
Paris, Francja

Chocolaterie Larnicol
7-9 Rue de Steinkerque
Paris, Francja

La Cure Gourmande
8-10 Rure de Steinkerque
Paris France
 
Ps:  Przez cały pobyt mogliście na bieżąco śledzić mnie na Instagramie :)
 
______________________________♥____________________________