04.11.2010

Samsa z dynią

 
Wyszedł sobie do ogrodu
stary, siwy pan Listopad.
Grube palto wdział od chłodu
i kalosze ma na stopach.

Deszcz zacina, wiatr dokucza.
pustka, smutek dziś w ogrodzie.
Pan Listopad cicho mruczy
"Nic nie szkodzi, nic nie szkodzi".

Po listowiu kroczy sypkim
na ławeczce sobie siada:
"Chłód i zimno, mam dziś chrypkę.
Trudna rada! Trudna rada!"

                                        autor nieznany

        


oryginalny przepis A. Kręglickiej z 41 wydania Wysokich Obcasów, rok 2010

ciasto:
500 g mąki
150 g masła
100 g tłustej, kwaśnej śmietany
2 jajka
4 łyżki oleju, sól

nadzienie z dyni:
dynia piżmowa, pomarańczowa w środku, zielonoszara na zewnątrz, obrana i grubo starta
cebula pokrojona w kostkę (połowa tego co dyni)
olej
sól, pieprz, kumin, cukier, chilli,


Zimne masło zetrzeć na tarce jarzynowej do miski z mąką, dodać sól i rozdrobnić w palcach na kaszę.
Roztrzepać jajka ze śmietaną, wlać je do mąki i wyrobić elastyczne ciasto.
Jeśli jest za mokre, dodać mąki, jeśli za twarde - śmietany.
Podzielić ciasto na dwie części, zawinąć je w folię i chłodzić w lodówce przez pół godziny lub dłużej.
Przygotować nadzienie: na oliwie usmażyć cebulę, dodać przyprawy.
Jeśli dynia puści sok po utarciu, odcisnąć. Wymieszać smażoną cebulę z surową dynią.
Kulę ciasta uformować w wałek o  średnicy 4 cm,
pokroić na równe kopytka. Z każdego uformować kulkę.
Kulkę rozwałkować na placuszek,  w środku położyć trochę nadzienia, trzy brzegi połączyć tak, by skleiły się w znak Mercedesa. Na spodzie samsa ma być trójkątem nadzienie ma unosić wierzch, tworząc piramidę.
Czubek piramidy posmarować roztrzepanym żółtkiem i posypać grubo mielonym pieprzem.
Ułożyć pierogi na tłustym pergaminie, piec ok. 40 minut w temp. 180 st. C.
Smacznego!



Ps: Moja uwaga- warto dodać mąkę krupczatkę, nie żałować przypraw, pierożki Moje piekły się dokładnie 20 minut w 200 st;)

Telepatycznie utrafiłam z nimi do:




______________________________♥______________________________




25 komentarzy:

  1. Olciku uwielbiam twoje zdjęcia...są takie czarowne... aż sie oczu odrywać nie chce:) pozdrawiam ciepło
    jola

    OdpowiedzUsuń
  2. ale cudnie wygladaja:) bardzo smakowicie i az chcialabym siegnac reka:)

    a to zdjecie z lisciem super, bardzo mi sie podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze - wspaniały masz stół, Olciu. Wiem, że to właściwie głupie, ale uwielbiam patrzeć ludziom na stoły, a kiedy te jeszcze mają duszę... Cudownie!

    Samsa są... ciekawe. Nigdy jeszcze z czymś takim się nie spotkałam, a myślę, że by mi zasmakowały.

    Co do listopada - miałam nadzieję, że pozostanie jeszcze choć przez chwilę słoneczny i ciepły. A tu rankiem przywitał mnie nieprzyjemny podmuch wiatru...

    Ściskam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oliwko- u mnie deszcz, dziękuję za miłe, bardzo miłe słowa.


    Pozdrawiam was cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się pysznie To danie chyba przypomina samosy? Cudne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zerkałam na ten przepis wczoraj :) Tylko jakoś pracochłonny mi się wydaje, a mi czasu ciągle brak...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy ten przepis. Chciałabym spróbować takich pierożków:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Widziałam ten przepis w Obcasach i miałam wielką ochotę, tym bardziej, że brat w tym roku wakacje spędził w Uzbekistanie a stamtąd te pierożki.
    Mam tylko pytanko - jak smakują na zimno?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Olciu wspaniałe. Dobrze, że mam wolny weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne zdjęcia, kontrast kolorów i głębia na pierwszym mnie oficjalnie rozbroiły :)
    A przepis swoją drogą fajowy - ale ja z dynią chyba poczekam na przyszły sezon...

    OdpowiedzUsuń
  12. ładne a moja mama tak lubi dynie

    OdpowiedzUsuń
  13. A w tym roku wierszyk nieaktualny, hihi :) Takiego pięknego listopada to dawno nie było, można w cienkiej kurtce chodzić (co też czynię z radością) :)))

    A pierożki pierwsza klasa :)))

    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. W sensie samosa?
    Ja samosów nie robiłam sama i tak średnio lubię te ze sklepu ale się przmierzam do wersji bakłażanowej.. dynia niedaleko pada od bakłażana.
    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  15. jak wyglądają!!! łał :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wyglądają pysznie! A pierogi to ja uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. przepysznie sie prezentuja i pewnie tak tez smakuja :)

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Doskonałe na poprawę jesiennych humorów.

    OdpowiedzUsuń
  19. Moniko- jak najbardziej aktualny dziś u Mnie- ojojojj chyba "wywołałam wilka z lasu".

    Korniku- ja jadłam właśnie na zimno i były bardzo dobre;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam taką ochotę na coś z dynią, ale tak odkładałam te plany, ze mi się miąższ z dyni w lodówce zepsuł, a mam takiego smaka :(

    OdpowiedzUsuń
  21. no jak z dynią to musiały być co najmniej pyszne.

    OdpowiedzUsuń
  22. Takich pierożków jeszcze nie kosztowałam. Intrygująca nazwa "samsa". Wiesz może, skąd się wzięła?
    A dynia ach dynia dziś widziałam jedną.
    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  23. przez Ciebie po śniadaniu zrobiłam się głodna ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jakby mi takie ktoś zrobił, aj! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Wszystkie z uwagą czytam, choć nie zawsze mogę odpisać. Jeśli masz jakieś pytanie napisz na maila waniliowachmurka@gmail.com
Zapraszam też na fanpejdż Waniliowej Chmurki na Facebooku.

Blogger template designed By The Sunday Studio.