16.07.2010

O agreście słów kilka.

Agrest.. owocowy znak lipca, troszkę retro, troszkę (znów!) zapomniany.
No bo przyznajcie się, kto ma na ogródku agrest?:) 
A pamiętacie go z dzieciństwa? - Ja osobiście nie za bardzo, za to np. moja Mamcia przepada za nim od zawsze, nie raz mi opowiadała jak to z krzaczka właśnie wyjadała owe owoce.
Jedyne co w tej chwili przychodzi mi do głowy to powidła Mamy, smażone jakieś 5 lat temu z chęci zachowania niezapomnianego smaku dzieciństwa.
Ich lekko kwaśnawy smak i zwarta konsystencja sprawiały, że nie każdy miał ochotę sięgnąć po nie raz jeszcze. Bowiem nie były one takie pospolite w smaku, miały coś.. coś innego, nieokreślonego . Pamiętam jednak, że Mama- miłośniczka wprost się nimi zajadała. 

 Na rozgrzewkę sezonu agrestowego przygotowałam pyszny i prosty deser z galaretką, agrestem, pokruszonymi ciasteczkami oraz bitą śmietanką.

 
 ( na 4 porcje)
- 1 galaretka agrestowa
- 450 ml wody
- owoce agrestu (umyte i przebrane)
- bita śmietanka 
- 6 kruchych ciasteczek

Proszek galaretkowy zalewamy wodą i dokładnie mieszamy.
Wlewamy do formy, u mnie w kształcie serca,  po czym wkładamy owoce agrestu.Odstawiamy w zimne miejsce do stężenia.

Ubijamy śmietankę.
Przygotowujemy 4 szklaneczki, pucharki etc. i na spód każdej z nich wkładamy odrobinkę pokruszonego ciastka, następnie warstwę zastygniętej i pokrojonej w kostkę (o ile się da!) galaretki, następnie odrobinkę bitej śmietanki, znów okruszki ciasteczka, warstwę agrestowej galaretki i na samym końcu robimy szprycą cukierniczą kleks bitej śmietanki i ozdabiamy odrobiną ciasteczkowych okruszków.
Smacznego!:)


 

[Listonic]



Ps: Bardzo lubię pytać ludzi jaki owoc cenią  najbardziej, najczęściej są to oczywiście truskawki, jabłka, czereśnie, winogrona, banany. Zaciekawiam się gdy ktoś podaje mi zupełnie odbiegającą od tej złotej piątki odpowiedź, gdy ktoś np. wspomina mi o agreście, białych porzeczkach czy też rabarbarze maczanym w cukrze.
A jaki jest Wasz ulubiony owoc?  
                                    Olcik

26 komentarzy:

  1. Ja w ogrodzie mam 3 krzaczki zielonego agrestu. Lubie jeść do prosto z krzaczka kiedy jest jeszcze twardawy. Z agrestu co roku robię dżem. Jest pyszny!
    Za owocami ogólnie nie przepadam- tęsknie za to za wspomnianymi przez Ciebie białymi porzeczkami.A najbardziej lubię chyba jeżyny;)
    piękne to serduszko!

    OdpowiedzUsuń
  2. O proszę, ja mam dwa krzaczki:)
    A no właśnie, biała porzeczka jest ciężka do dostania jako krzaczek, jako owoc podobnie.
    Chciałabym ją dostać, poszukam dzisiaj na targu i dam znać.
    Dziękuję za pochwałę serduszka:)
    Ps: Jeżyny, no proszę.. jak orginalnie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam ze 4 krzaczki, w tym jeden agrest ciemny, nie zielony tylko taki hm... jakby fioletowy ;) Nienawidzę ich! A to dlatego, że co roku mama każe mi je zbierać, a mają paskudne, ostre kolce, a na dodatek łażą po nich mrówki :P Zawsze mam całe pocharatane dłonie od tych agrestów, jakbym stoczyła walkę ze wściekłym kotem ;)
    Smakiem mnie też nie uwiodły. Mama robi z nich dżem, taki kwaskowaty, idealny do wielu ciast.

    A ulubiony owoc? Brzoskwinie :) Słodkie, ciepłe, pachnące słońcem :)

    P.S. Białą porzeczkę też mam w ogródku :P

    OdpowiedzUsuń
  4. to agrestowe serce... powaliłaś mnie nim po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Olciaku ja też mam w ogródku kilka krzaczków agrestu i uwielbiam go pod różną postacią - na surowo, w cieście, w kompocie, robię z niego dżemy ...kocham te zielone czerwonawe kulki:) ...to owoce mojego dzieciństwa. Co do owoców zaś to chyba najbardziej kocham winogron i to zarówno ten zagraniczny, jak i nasz polski o małych kuleczkach:)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny letni deser:) a serduszko jest przepiekne!

    nie bede bardzo oryginalna, ale najbardziej to lubie truskawki:) potem jagody itd... cala reszta owocow

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój Dziadek, który mieszka w moim Starym Domu ma w ogródku krzaczki agrestu. Pamiętam, jak będąc małą, zajadałam się takimi zielonymi jeszcze, kompletnie niedojrzałymi owocami. I wtedy... wtedy to był chyba mój ulubiony.

    A teraz idę w stronę standardu i mówię - truskawki i banan. Moje ukochane.

    (Kurczę, byłam dzisiaj na targu i widziałam białe porzeczki. Głupia jestem, że ich nie kupiłam. Nigdy jeszcze nie próbowałam...)

    Buźka! ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne serce :) Ja agrestu nie jadłam już całe wieki, ale jak byłam dzieckiem zajadałam się nim na okrągło. Prostu z krzaczków na działce :)
    Mój ulubiony owoc to malina, co zresztą widać w awatarze :) Pozdrawiam :

    OdpowiedzUsuń
  10. E' una frutta molto buona, da bambina c'era una piccola pianta vicino all'ingresso di casa mia e la mangiavo ogni anno. Ora sono da parecchi anni che non la mangio..non si trova molto in commercio in italia e non conosco un luogo dove ci sia una pianta :) grazie ciao

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie prym wiodą maliny i czarne jagody. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie mi agrest dojrzewa. Mam nawet czerwony, pyszny i słodki. Jutro zbieram do placka, mam tez w planach naturalną galaretkę. A najbardziej lubimy dojrzały z krzaczka !
    Twój deser pyszny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Aha, a ja mam dwa krzaczki białych porzeczek. Robiłam juz z nich zupę a zaraz idę zebrać trochę do koktajlu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U dziadka jest w ogródku, nasz się zmarnował... I pamiętam go, z wczesnego dzieciństwa, pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. u nas był, ale wymarzł..

    ja tam za nim nie przepadałam, bynajmniej tylko na surowo miałam okazję spróbować.

    ale serce agrestowe jest cudne!

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo bardzo podoba mi się ten deser
    szczególnie agrestowe serce z galaretką
    no i te pucharki..
    a agrest nie zapomniany, pełne krzaczki czekają aż pojadę na naszą wieś i wyczarujemy z Mamą coś pysznego..

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeśli chodzi o szklankę, Olciku, to pewnie. Może być nawet bardziej "pod ciebie", jeśli masz życzenia co do kolorów, lub samej szklanki. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj nie taki zapomniany. Pamiętam i z dzieciństwa, a i obecnie go smakuję każdego roku z krzaczka z ogródka:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Z dzieciństwa agrest pamiętam i to dobrze, ale nie jadłam go całe wieki. A deser w sam raz na upały.
    Olciaku sprawdź maila.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam w ogródku trzy krzaczki agrestu :) Uwielbiam agrest i zawsze go lubiłam. Nie umiem wskazac ulubionego owocu lata, bo kocham je wszystkie począwszy od truskawek, po maliny, porzeczki i własnie agrest :)

    A Twój deser mi się podoba!:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Olciku, a może wyczarujesz jakiś pyszny deserek z rabarbarkiem, hm? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Moi Dziadkowie mają na działce agrest, pychota, robię co 2 lata nalewkę agrestówkę :) A co lubię najbardziej to sama nie wiem, ale jakieś jagodowe na pewno - jagody czarne albo porzeczki (zdecydowanie w tej kolejności: czarne - czerwone - białe). Poziomki, maliny też, truskawki z tego wszystkiego chyba najmniej, chociaż nie pogardzę i nimi :)
    Ładnie wygląda ta zieleń u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. mam w ogródku krzaczek agrestu! uwielbiam go więc na pewno zrobię:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziękuję Wam za komentarze.
    Pozdrawiam, Olcik

    OdpowiedzUsuń
  25. pamiętam agrest na naszej działce, był jeszcze 2-3 lata temu...
    lubię wiśnie, lubię jerzyny... maliny, jabłka, gruszki, arbuzy! agreścik, rabarbar i wiele wiele innych... :-) jestem owocożercą!

    fajna galareta w kształcie serca
    pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  26. Justyno, o tak.. ja też jestem prawdziwym owocożercom!:D
    Pozdrawiam owocowo.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Wszystkie z uwagą czytam, choć nie zawsze mogę odpisać. Jeśli masz jakieś pytanie napisz na maila waniliowachmurka@gmail.com
Zapraszam też na fanpejdż Waniliowej Chmurki na Facebooku.

Blogger template designed By The Sunday Studio.