31.08.2016

Babeczki z mirabelkami





Kilka dni temu wybrałyśmy się z mamą na spacer do lasu.

Tuż przy wydreptanej przez ludzi dróżce rosła młodziutka, jeszcze wiotka mirabelka.
"To dzikus"- orzekła mama.
Rzeczywiście, drzewo wybrało sobie miejsce do wzrostu pomiędzy sosnami, bukami i dębami.
Zupełnie niepozorne dało w tym roku ogromną, niemalże przewyższającą swoje możliwości ilość owoców.
Ich miodowy aromat roznosił się na całej dróżce.
Oczywiście nie mogłyśmy przejść obok takiego okazu obojętnie ;-)
Czym prędzej pozbierałyśmy te najładniejsze do słomianego kapelusza i zadowolone z naszych niespodziewanych zbiorów udałyśmy się dalej.
Jak to dobrze, że są jeszcze takie miejsca, gdzie spaliny nie dochodzą, a za dary natury wcale nie trzeba płacić :-) Wystarczy zejść z uczęszczanej przez wszystkich mieszkańców drogi, troszkę pobłądzić i wytężyć zmysły. Warto...




Babeczki z mirabelkami
/przepis własny, składniki na 12 sztuk/

- 4 jajka
- 1 szklanka mąki pszennej
- 1/2 szklanki prażonej mąki amarantusowej
-1/2 szklanki białego cukru
- 1/4 szklanki cukru waniliowego z prawdziwą wanilią
- 1 łyżka rumu (można zastąpić innym alkoholem)
- 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 szklanki oleju (może być kokosowy lub rzepakowy)
- szczypta soli
- duża garść mirabelek
- cukier puder (do dekoracji)

Mirabelki myję i pozbawiam pestek, odkładam.
W dużej misce ubijam na puch jajka z cukrem.
Następnie przesiewam mąkę, dodaję sól i proszek do pieczenia, znów miksuję.
Na samym końcu dodaję alkohol i olej, dokładnie mieszam.
Foremki do babeczek smaruję masłem, posypuję bułką tartą lub kaszką i wypełniam surowym ciastem oraz dekoruję wcześniej przygotowanymi mirabelkami.
Wstawiam do nagrzanego do 180 stopni C. piekarnika i piekę w nim ciastka przez ok. 30-40 minut- do tzw. "suchego patyczka".
Wystudzone dekoruję cukrem pudrem.
Smacznego! 


Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!
______________________________♥_________________________

21.08.2016

Bezglutenowy sernik ryżowy z borówkami i ciasteczkowym spodem


Wraz z końcem wakacyjnych miesięcy przychodzi mi chęć na pieczenie. Upały minęły, a piętrzące się na kuchennym parapecie owoce domagają się zużycia. Mogę więc (w końcu!) włączyć piekarnik i bez wyrzutów sumienia uruchomić dodatkowe źródło ciepła.
To świetny czas na owoce leśne i borówki. 
Ostatnio upiekłam bezglutenowy ryżowy sernik z borówkami i tegorocznym jagodowym dżemem, był przepyszny. Troszkę jak wielki pudding, trochę jak sernik a do tego ciasteczkowy spód.
Zachęcam do spróbowania :-)


Bezglutenowy sernik ryżowy z borówkami i ciasteczkowym spodem
/przepis własny, składniki na tortownicę o śr. 22 cm/

ciasteczkowy spód:
- 240 g bezglutenowych ciasteczek kakaowych
- 100 g masła
- szczypta soli

masa serowo-ryżowa:
- 750 sera sernikowego z wiaderka 
- 250 g serka ricotta 
- 200 g (ok. 2 woreczki) ugotowanego białego ryżu
- 1/2 szklanki cukru
- 200 g  gęstej śmietanki 36% lub 30% (uwaga! niektóre śmietany mają w składzie gluten)
- 4 jajka
- 1 łyżka ekstraktu z wanilii 

dekoracja:
- 3 łyżki dżemu jagodowego (najlepiej domowej roboty)
- 1 szklanka świeżych borówek amerykańskich


Masło roztapiam w garnuszku i zdejmuję z ognia.
Składniki na ciasteczkowy spód umieszczam w kielichu blendera, zamykam i dokładnie miksuję na konsystencję piasku. 
Borówki myję i osuszam na sicie.
W dużej misce blenduję ugotowany ryż wraz ze śmietanką i  serkiem ricotta.
W osobnej misce ubijam jajka, dodaję cukier i miskuję wszystko do białości.
Partiami dodaję do tej mieszanki zblendowany wcześniej ryż, dodaję również łyżka po łyżce zwykły sernikowy twarożek. Zwalniając obroty miksera wlewam ekstrakt waniliowy.
Gdy masa będzie aksamitna przelewam ją na przygotowany wcześniej ciasteczkowy spód i dekoruję  dżemem jagodowym i posypuję borówkami.
Piekarnik nastawiam na 180 stopni C. , wkładam do niego sernik  a tuż obok  żaroodporne naczynko wypełnione wodą i piekę  przez ok. 60 minut.
Po tym czasie uchylam drzwiczki piekarnika i studzę w nim ciasto (min. 2 h).
Następnie przenoszę sernik w zimne miejsce - najlepiej do lodówki i chłodzę przez ok.4 h.

Smacznego! :-)



Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!
______________________________♥_________________________

19.08.2016

Prosty pszenny chleb z siemieniem lnianym



Nie ma się co oszukiwać nie jestem ostatnio konsekwentna jeśli chodzi o wypiek domowego pieczywa.
Zazwyczaj mam wielkie plany: " 3 dni przed pieczeniem wstawię zakwas.." albo "Teraz będzie chleb żytni razowy, na 100% zakwasie, bez  grama drożdży" i ...  na tym się kończy :-)
Albo w natłoku codziennych zdarzeń  zapominam wstawić ten zakwas w ogóle, albo nie pamiętam, aby go wieczorem lub rano dokarmić i niestety zostaje "zjedzony" przez pleśń. Lub też zwyczajnie jak już ten zakwas jest i domaga się wykorzystania, to akurat "usypiam" go wstawiając calutki słoik do lodówki, bo zamarzył mi się nagły wyjazd. Tak to właśnie ostatnio ze mną jest :-)
Ale przecież nie zawsze tak było...
 Pamiętam doskonale siebie sprzed kilku lat, gdy dokładnie odmierzałam każdą łyżkę mąki, gdy po nocy składałam chleby i cierpliwie czekałam, aż wyrosną. A największym zmartwieniem całego dnia było to, że kolejny bochenek nadaje się dla ptaków albo dziadkowych kur,  bo pofolgowałam z mąką i wyszedł mi zakalec. Na pewno ten czas dał mi wiele, mogłam się nauczyć, że nierzadko mniej znaczy więcej. Był to również etap ćwiczenia w sobie cierpliwości, bo przecież jeśli poczekasz jeszcze godzinkę, to chleb odpłaci Ci się niesamowitym smakiem i piękną strukturą.
Owocne czasy nauki, odkrywania nowych smaków i  udowadniania sobie, że przecież potrafię. 
Wraz upływającymi latami przyszedł ten moment w którym obecnie jestem.
Stoję teraz u progu samodzielnego życia, dużo się martwię, śmieję i płaczę.
Od niedawna na moim serdecznym palcu błyszczy się zaręczynowy pierścionek.

I wraz z tą nową rzeczywistością znów odradza się we mnie potrzeba wypiekania chleba.
Takiego najprostszego, domowego bez grama wzmacniaczy smaku i konserwantów. I choć nie jest to (na razie) chleb na własnym zakwasie, to mimo wszystko smakuje wyjątkowo i w pełni nas zadowala.
Bo jest mój, upieczony z miłości do najbliższych.
Zostawiam Cię z nowym przepisem na chleb, jeśli szukasz więcej inspiracji koniecznie zajrzyj do zakładki domowe pieczywo. Znajdziesz tam całe mnóstwo przepisów na bułki, bułeczki, focaccie i chleby.


Chleb pszenny z siemieniem lnianym
/ przepis własny, składniki na 1 duży bochenek/

- 470 g mąki pszennej
- 30 g siemienia lnianego
- 380 g ciepłej wody
- 1 kulka wielkości orzecha włoskiego świeżych drożdży
- 10 g soli
- 1 łyżeczka oliwy lub oleju

dodatkowo:
- otręby pszenne i mąka (do posypania)

Do dużej miski wlewam ciepłą, ale nie gorącą! wodę, dodaję świeże drożdże, sól, cukier i dokładnie mieszam za pomocą trzepaczki.
Następnie przesiewam do miski mąkę pszenną oraz wsypuję siemię.
Mieszam wszystko łyżką przez ok. 5 minut , ciasto będzie dosyć klejące.
Następnie przykrywam miskę lnianą ściereczką i zostawiam na całą noc - ok. 10-12 h do wyrośnięcia.
Rano rozgrzewam przez 25 minut żeliwny garnek w piekarniku nagrzanym do 250 stopni C.
"Uzbrojona" w grube rękawice kuchenne wyjmuję rozgrzany garnek z piekarnika, ostrożnie zdejmując z niego pokrywkę, podsypuję mąką i otrębami dno garnka i przekładam do niego wyrośnięte ciasto chlebowe.
Wyrównuję wierzch, posypuję odrobiną mąki, ostrożnie przykrywam pokrywką (znów uważam, żeby się nie poparzyć!). Na dnie piekarnika umieszczam małą foremkę wypełnioną kostkami lodu (dzięki temu chleb będzie miał chrupiącą, złocistą skórkę).
Obniżam temperaturę piekarnika do 230- 220 stopni C. i piekę w nim chleb przez 40 minut.
Po 25 minutach zdejmuję pokrywkę i dopiekam już bez niej.
Po upieczeniu przekładam bochenek na kuchenną kratkę i czekam, aż ostygnie. Przechowuję go zawiniętego w lnianą ściereczkę.
Smacznego!



Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!
______________________________♥_________________________

15.08.2016

Jogurtowy deser z chałwą kokosową i jagodami

  

Jogurtowe desery to idealni towarzysze letnich miesięcy.  Doskonale sprawdzają się jako pożywne, pełne witamin, słodkie przerywniki. Mają też jedną zaletę- są zimne! Do słodkości tego typu często zamiast świeżych owoców używam mrożonych (w szczególności jagód) . W ten sposób mój zamrażalnik jest gotowy na przyjęcie kolejnych paczuszek z darami lata. A... momentalnie rozpływające się w jogurcie owoce tworzą bardzo dekoracyjne esy-floresy. Ostatnio jestem na etapie zachwytu lnianą chałwą. Odkryłam ją dzięki sklepowi Pole na Stole i od tego czasu nie mogę się od niej oderwać. Nie zawiera sztucznych barwników, konserwantów, na próżno szukać w niej również dodanego cukru. Po prostu pychota! :-)

Jogurtowy deser z chałwą kokosową i jagodami
/ przepis własny, składniki dla 2 osób/

- 1 opakowanie małe jogurtu greckiego 
- ok. 30 g lnianej chałwy kokosowej (do kupienia tutaj)
- 2 łyżki płatków owsianych
- 1 łyżeczka wiórków kokosowych
- szklanka jagód (mogą być mrożone)
Jagody myję i zostawiam na sitku.
Do miseczek przekładam jogurt, dodaję umyte jagody.
Płatki owsiane mieszam z wiórkami kokosa i posypuję nimi wierzch deseru.
Na samym końcu dekoruję wszystko pokruszoną chałwą.
Smacznego! :-)

Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!
______________________________♥_________________________

Blogger template designed By The Sunday Studio.