22.01.2015

Raport "Polska na Talerzu"


Jako studentka dietetyki z zainteresowaniem obserwuję zwyczaje  żywieniowe Polaków.
Szukając najświeższych badań na ten właśnie temat z pomocą przyszło mi +MAKRO Cash & Carry Polska , które wraz z Instytutem Badania Opinii "Homo Homini" w 2014 roku przeprowadziło raport "Polska na Talerzu". Rzeczony raport składa się z trzech części, w pierwszej poznajemy zwyczaje  Polaków odnośnie gotowania w domu, w drugiej co i gdzie jemy poza domem, a w trzeciej coś na deser czyli Polak, a raczej Polka :) w kawiarni. 
Zacznijmy od gotowania w zaciszu domowym.


Okazuje się, że aż 66% Polaków gotuje dla przyjemności! Jeśli już gotujemy, to oczywiście od razu dla całej rodziny :) Cieszy mnie fakt, że przyrządzamy jedzenie kilka razy w tygodniu, a nie jak się obawiałam- tylko w niedzielę. Uwielbiamy polską kuchnię- i prawidłowo! Tuż za nią jest włoska (niech żyje pizza i spaghetti!), europejska, śródziemnomorska, wegetariańska i wegańska.
Choć dam sobie" rękę uciąć", że w raporcie z 2015 roku te dwie ostatnie kuchnie podskoczą procentowo znacznie wyżej. 
Inspiracji do gotowania pozyskujemy od bliskich, w internecie lub książkach kucharskich.
Troszkę dalej są przepisy z gazet, kulinarne programy w tv, blogi kulinarne. 5,7% z nas to kulinarni odkrywcy, którzy receptury wymyślają samodzielnie.


Co trzeci Polak nie ma zwyczaju jadać poza domem. Jeśli już się decydujemy na wyjście do restauracji, to połowa z nas wybiera tę, w której serwowane są dania kuchni polskiej. Jeśli danie na wynos, to królową wciąż jest włoska pizza. Danie w lokalu? Oczywiście, ale z kuchnią polską. Przy podejmowaniu decyzji o wyborze lokalu ważne są lokalizacja, smak i cena. Przeciętnie jesteśmy w stanie wydać 10-25 zł na posiłek poza domem. Warto zwrócić uwagę na pewne rozwarstwienie ekonomiczne jadających „na mieście” – dwie najliczniejsze grupy respondentów deklarują przeznaczanie na jednorazowy posiłek poza domem odpowiednio: ponad 45 złotych (19,4 proc.) oraz 10-25 złotych(43,5 proc.). Potwierdzeniem, że Polacy coraz chętniej jadają na mieście jest plebiscyt Korona Smakosza, w którym bierze udział coraz więcej lokali i mieszkańców. W zeszły piątek odwiedziłam jeden ze zwycięskich lokali klik.

Polacy wolą parzyć kawę w domu, ale jeśli już zdecydują się na wypicie jej w  kawiarni, to najchętniej wybierają lokalną. Klienci takich miejsc to głównie kobiety. Jak wskazują wyniki raportu „Polska na talerzu 2014” firmy MAKRO Cash &Carry, co trzeci konsument nigdy nie bywa w kawiarni. Ponad połowa ankietowanych na jednorazową wizytę w niej przeznacza zaś od 10 do 25 złotych.Odwiedzanie kawiarni stanowi przede wszystkim element wielkomiejskiego życia. Co trzeci mieszkaniec dużego miasta przyznaje, że do kawiarni zagląda częściej niż raz w miesiącu. Picie kawy poza domem wciąż jest mało popularne wśród mieszkańców wsi, spośród których 44,5 proc. nigdy nie bywa w kawiarni. Warto wspomnieć, że badanie odbyło się w lutym 2014, czyli prawie rok temu. Z moich osobistych obserwacji wynika, że w większych miastach wciąż przybywa nowych kawiarni, a klientami w nich wcale nie są w większości kobiety. Coraz częściej mężczyźni są nie tylko klientami, ale również założycielami! W ostatnim czasie bardzo modne stały się metody alternatywnego parzenia kawy. Polacy - nie tylko kobiety chcą je znać i móc spróbować zaparzonej właśnie w ten sposób kawy.  

Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!

______________________________♥____________________________



20.01.2015

Jaglany korzenny pudding


Po wczorajszym Blue Monday dziś tryskam radością. A dlaczego? Odpowiedź jest prosta!
Dziś na Hellozdrowie.pl ukazał się mój artykuł z jaglanym, korzennym puddingiem w roli głównej.
:)

Przed nami jeszcze dobre dwa miesiące śniegów i mrozów przeplatanych pluchą, deszczem i temperaturami blisko + 10 stopni. Nasze organizmy szaleją, a my razem z nimi. No bo jak tu sobie poradzić z taką dziwną zimą? Najlepiej sposobem!  Nie od dziś wiadomo, że naturalnymi wspomagaczami naszej odporności są przyprawy korzenne. Weźmy np. anyż , który w Polsce znany jest już od średniowiecza. Jego surowcem lekarskim są owoce mające działanie antybakteryjne i wykrztuśne.  Cynamon to bakerio- i grzybobójczy przyjaciel anyżu, który korzystnie wpływa na nasze trawienie i oddychanie. Goździki, czyli wysuszone pąki  kwiatowe drzewa  goździkowego kryją w sobie olejek, który działa jak środek przeciwbólowy. Oprócz tego są również zbawieniem dla naszego układu pokarmowego -pobudzają jego działanie.   Anyżowo-cynamonowo-goździkowe trio  doskonale sprawdza się tylko jako dodatek do bożonarodzeniowego  piernika? Nic bardziej mylnego! W  sycącym puddingu na bazie kaszy jaglanej, mleka roślinnego, banana i kakao również smakuje wyśmienicie.  I co najważniejsze takim deserem zapewniamy sobie przyzwoitą dawkę witamin i dobroczynnych substancji, które pomogą nam przetrwać pogodowe zawirowania.



Pudding jaglany z przyprawami korzennymi
/ składniki dla 4 osób/

- 100 g kaszy jaglanej
- 1 dojrzały banan
- 1/2 szklanki mleka roślinnego
- 1 łyżka kakao
- 2 łyżki syropu z agawy
- odrobina soli
- 2 ziarenka anyżu
- 1 laska cynamonu
- 2 goździki

W moździerzu ucieram  goździki, oraz  ziarenka anyżu. Na tarce ścieram odrobinę cynamonu. Przyprawy przekładam do maleńkiej miseczki (będą mi potrzebne pod koniec).
Kaszę jaglaną dokładnie płuczę na sitku o małych oczkach.
Do garnka wlewam 200 ml wody i dodaję odrobinę soli, wrzucam na wrzątek kaszę.
Po 15 minutach, gdy woda wsiąknie w ziarenka zdejmuję kaszę z ognia i przykrywam na kilka minut. Następnie przekładam do dużej miski.
Jeszcze ciepłą kaszę miksuję blenderem na gładką papkę.
W miseczce rozdrabniam widelcem banana i dodaję do wcześniej zblendowanej masy, wrzucam również łyżkę kakao oraz dodaję 1/2 szklanki mleka roślinnego. Tak przygotowany pudding przekładam do miseczek, dekoruję syropem z agawy i przyprawami korzennymi.
Smacznego! :)




Chcesz przeczytać cały artykuł kliknij w obrazek powyżej :)


Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!

______________________________♥____________________________

19.01.2015

Cafe Zaraz Wracam


Jak pewnie zauważyłaś/eś bardzo lubię kawiarnie.
Traf chciał, że kilka dni temu w końcu udało mi się dotrzeć do Cafe Zaraz Wracam.  Była ona już od dawna wysoko na liście moich  miejsc do odwiedzenia. Lokal zaciekawił mnie również dlatego, że w 2014 roku otrzymał drugie miejsce w trzeciej edycji plebiscytu MAKRO pt:"Korona Smakosza" w kategorii "Lokal na spotkanie z przyjaciółmi". Miałam plan wpaść tam z przyjacielem, więc ten adres pasował jak ulał :)


Korona Smakosza to konkurs przeznaczony dla właścicieli restauracji, kawiarni i barów.
W 2014 roku akcja rozgrywała się w aż 20 miastach!- Łodzi, Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, Zielonej Górze, Rybniku, Toruniu, Zabrzu, Kielcach, Lublinie, Katowicach, Bielsko-Białej, Rzeszowie, Białymstoku, Częstochowie, Bydgoszczy, Sosnowcu, Poznaniu i Szczecinie.
Głosy oddawali  klienci tych miejsc w czasie jednego weekendu. Warto też wspomnieć, że w ramach plebiscytu rozgrywał się "Weekend za pół ceny" ( minimum 3 dania wybrane z menu każdego lokalu uczestniczącego w konkursie  kosztowały o 50% taniej).
Aż żal, że wcześniej nie miałam pojęcia o tej akcji. Teraz pozostaje mi tylko wyczekiwać kolejnej edycji konkursu:)

Zaraz Wracam jest usytuowane na ulicy Paryskiej w Warszawie. Paryska to przedłużenie ulicy Francuskiej, która umówmy się- pęka w szwach od różnego rodzaju kawiarni, kawiarenek i malutkich restauracyjek. Z dala od gwaru i sąsiednich lokali na Paryskiej bez trudu można wypatrzeć rzucające się w oczy logo.

Tuż po przekroczeniu progu widzimy bar za którym znajduje się różnorodne menu wypisane kolorową kredą na szkolnej tablicy.




Na dobry początek zamawiamy pierogi ze szpinakiem


 i quesadillas, które nadziane jest salami i serem.


Obowiązkowym punktem naszego zamówienia jest również świeżo wyciskany sok pomarańczowy.
W lokalu dostępne są również wszelkiego rodzaju smoothies oraz koktajle.


Następnie przychodzi pora na coś słodkiego. Trzeba przyznać, że w tym temacie Zaraz Wracam ma na prawdę bogatą ofertę.

Dostępne są domowe ciasta, ciasteczka i trufelki.
Wybieramy szarlotkę, florentynkę i espresso macchiato.




Rozpływamy się nad ciastkiem. Florentynka, bo o niej mowa to pyszne ciacho nafaszerowane bakaliami i oblane z jednej strony gorzką czekoladą. Jestem pod jej wrażeniem tak bardzo, że w domowym zaciszu za kilka dni zrobię swoją wersję.

Podsumowując Cafe Zaraz Wracam to fajna alternatywa dla wszystkich, którzy mają ochotę na coś dobrego, a przebywają poza swoim domem. Lokal ma szerokie, zróżnicowane i smaczne menu. Obok pierogów, zestawów śniadaniowych, zup i burgerów dostaniemy tutaj również kawę czy domowe, pyszne ciasteczko. Ceny są typowo warszawskie. 10 zł za zupę, 9 zł za cappuccino, 8 zł za świeżo wyciskany sok pomarańczowy czy 5 zł za ciastko to przeciętne kwoty jakie musimy zapłacić w tego typu miejscach.




Ps: W 2015 roku odbędzie się nowa edycja plebiscytu. Ciekawa jestem jakie lokale tym razem zwyciężą? :) 

ul. Paryska 17 
Saska Kępa, Warszawa

Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!

______________________________♥____________________________

16.01.2015

Chleb żytni z jabłkiem i miód cynamonowy


Dawno nie publikowałam tutaj przepisu na chleb. Miał na to wpływ na pewno fakt, że jestem w fazie poszukiwania dobrej piekarni w okolicach Warszawy.
Zaaferowana swoimi poszukiwaniami oraz natłokiem zajęć zwyczajnie odzwyczaiłam się od pieczenia domowych bochenków. A szkoda, bo to przecież samo dobro! 
Chleb przygotowany w domu wymaga od nas poświęcenia czasu, zaangażowania i najlepszej jakości składników. Z tymi trzema miałam ostatnio nie mały problem, bo jak wiemy ciągłe wyjazdy nie ułatwiają sprawy.
Nie ma co przedłużać, łapcie przepis i do roboty- dziś przecież początek weekendu! :)



Chleb żytni z jabłkiem

/ składniki na 1 średniej wielkości formę keksową/

- 350 g mąki żytniej chlebowej typ 720
- 200  g mąki pszennej typ 550
- 300 ml wody źródlanej
- 50 ml maślanki
- 5 g świeżych drożdży
- 1/2 jabłka startego na tarce o drobnych oczkach
- 2 łyżki aktywnego zakwasu żytniego (potrzebujesz przepisu na zakwas? kliknij tu)
- 1 płaska łyżeczka miodu pszczelego
- 1 łyżka soli
- 2 1/2 łyżeczki oleju


Do dużej miski przesiewam przez sitko oba rodzaje mąk.
Do osobnej miski wlewam wodę, zakwas oraz maślankę (ważne, żeby miały temp. pokojową), dodaję również drożdże i odrobinę miodu- mieszam.
Wlewam całą zawartość drugiej miski do mieszanki mąk, dodaję starte na tarce jabłko, sól.
Zagniatam ciasto przez ok. 15 minut (pomagam sobie mikserem z hakiem). Na samym końcu dodaję łyżeczkę oleju i jeszcze chwilę zagniatam.
Następnie przykrywam miskę czystą ściereczką i odstawiam chleb do wyrośnięcia na około 3 godziny. Tempo rośnięcia ciasta chlebowego zależy od temperatury składników oraz tej która panuje w pomieszczeniu.
Formę keksową smaruję łyżeczką oleju i przekładam do niej ciasto chlebowe.
Wierzch smaruję pędzelkiem odrobiną oleju i czekam jeszcze ok. 45 minut, aż chleb podrośnie.
Piekarnik rozgrzewam do 230 stopni C. , na samo dno wstawiam naczynko z wodą.
Wstawiam blaszkę z chlebem i obniżam temp. do 220 stopni, piekę w niej chleb przez 15 minut, następnie znów ją obniżam tym razem do 200 i piekę jeszcze przez ok. 30 minut.
Upieczony chleb popukany od spodu wydaje głuchy odgłos.
Przykrywam go lnianą ściereczką i kroję po 12 godzinach.

Smacznego!






Swoje kanapki posmarowałam cynamonową nowością, czyli miodem z mojej ulubionej pasieki Wileńskich.


Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!

______________________________♥____________________________

14.01.2015

Pieczone jabłka



Tak, uwielbiam jabłka. Jako mała dziewczynka znałam je pod dwoma postaciami- jako owoc zrywany z dziadkowej jabłonki oraz jako nadzienie do pysznego, kruchego ciasta zwieńczonego cukrową kratką, które piekła mi babcia Jasia. Z chwilą gdy zaczęłam być bardziej świadomym kulinarnie człowiekiem moja wiedza na temat potraw z jabłek nieco się poszerzyła. Wpływ na nią miała mała, zielona książeczka z przepisami wydana w latach osiemdziesiątych o jakże wymownym tytule " Jabłka". I to właśnie za pomocą przepisu z tej książeczki przygotowałam moje pierwsze w życiu pieczone jabłko. Jak na nastolatkę przystało uwielbiałam eksperymentować z nadzieniami. Przerobiłam wersje z suszonymi owocami, orzechami, przyprawami korzennymi, miodem, bezą, czekoladą a nawet marmoladą! Jeśli chodzi o odmianę jabłek to do tej pory najbardziej smakuje mi kwaskowata szara reneta.


Dziś w ramach nadzienia występuje poświąteczny misz-masz, czyli suszone rodzynki, orzechy włoskie, kruche ciasteczka korzenne, cynamon oraz miód. 


Pieczone jabłka

/ przepis dla 3 osób/

- 3 jabłka
- 3 sztuki korzennych ciasteczek
- 3 laski cynamonu
3 łyżeczki miodu
- garstka orzechów włoskich
- garstka rodzynek

Jabłka myję i kroję każde na wysokość 1/3 wysokości. Wydrążam gniazda nasienne, ciasteczka kruszę i wypełniam nimi środek każdego z jabłek, dodaję również orzechy, miód i rodzynki. W środek każdego z jabłek wciskam laskę cynamonu.
Przekładam je do naczynia żaroodpornego.
Piekarnik nagrzewam do 180 stopni C., wkładam naczynie i piekę jabłka przez około 25 minut- aż będą miękkie.

Smacznego!:)




Ps: Bardzo się cieszę, że znalazłam się w zestawieniu "Kulinarny instagram po polsku" portalu gazeta.pl .







Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!

______________________________♥____________________________

Konkurs!



Zanim opublikuję nowy przepis na zdrowy deser chciałabym szepnąć Ci słówko o konkursie.
Tylko dziś na moim fanpejdżu klik trwa konkurs w którym możesz zgarnąć 1 z 10 kart do sieci sklepów MAKRO.  Wystarczy, że odpowiesz na słodkie i zarazem czekoladowe pytanie.
:)

Aby wziąć udział w konkursie kliknij tu.
Powodzenia!

Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!

______________________________♥____________________________

12.01.2015

Inspiracje na styczeń


Dzisiejszy wpis przygotowałam z myślą o wszystkich tych, którym zima daje w kość. 
Chciałam pokazać czym się na co dzień inspiruję, zachwycam i co sprawia, że mam pomysły na tworzenie nowych sesji zdjęciowych oraz receptur.




Dwie książki o których wspominałam już tu.
Pierwsza to "Jadłonomia" Marty Dymek, czyli zbiór 100 przepisów z kuchni roślinnej.
Drugą książką jest anglojęzyczna 'Lomelino's Cakes', czyli instruktażowy poradnik wraz z przepisami na torty i inne kremowe przekładańce autorki bloga Call me Cupcake, czyli Lindy Lomelino.


Sezonownik to warzywno-owocowy kalendarz sezonowy dedykowany wszystkim kuchennym zapaleńcom. Na zdjęciu zmęczony planowaniem kolejnych tygodni,William.



Jedzeniowy CUD-MIÓD box a w nim najpyszniejsze śliwy w czekoladzie ze Śląska od Oblaty, cola z kosmosu od Moon Brothers, marcepanowy batonik od elbląskiej firmy z 60- letnią tradycją Wolność, pyszne suszone wiśnie od Cherry Tree oraz mini- konfiturka z rodzinnej i raczkującej firmy Made by My Mum.

źródło zdjęcia klik

Skandynawskie bułeczki semlor nadziane marcepanem i bitą śmietanką z powodzeniem mogą zastąpić tradycyjne pączki. Potrzebny przepis? Wpadnij po niego na blog Lindy.

źródło zdjęcia klik

Różowy naleśnik na śniadanie? Czemu nie! Terapia kolorami w zimowych miesiącach jest jak najbardziej wskazana:) Po przepis zapraszam do Marty z What I Should Eat For Breakfast Today.



Wiosenne nowości od H&M Home, czyli mieszanina stylu skandynawskiego i vintage.
W miniony weekend wybrałam się na zakupy do jednego z polskich sklepów . Oczywiście nie mogłam wyjść z pustymi rękami :) Kilka designerskich przedmiotów pojawi się  już niedługo na blogu.


Flight Track od magazunu Cereal to 40 minut dobrej muzyki.

źródło zdjęcia klik

źródło zdjęcia klik


 źródło zdjęcia klik

 źródło zdjęcia klik

źródło zdjęcia klik

źródło zdjęcia klik

źródło zdjęcia klik


Kopenhaga i widoczna Granola Cafe.
Dalej Aamanns, czyli miejsce specjalizujące się w Smørrebrød (kromki razowego, aromatycznego pieczywa z pysznymi dodatkami, których jest tak dużo, że nie da rady ich zjeść bez noża i widelca).



Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!

______________________________♥____________________________

09.01.2015

Mój przepis w ELLE


Witaj! Zapewne zastanawiałaś/eś się co robiłam kiedy mnie tu nie było no i kiedy wreszcie pojawi się tutaj jakiś nowy przepis.
Już wyjaśniam.Ostatnie półtora miesiąca mojego życia było jakimś absolutnym zawrotem głowy. Nadchodzące Święta i coraz to nowsze zlecenia a przy tym zaliczenia na uczelni sprawiły, że pod koniec grudnia i w pierwszych dniach Nowego Roku potrzebowałam resetu. Co za tym idzie postanowiłam dać sobie chwilę przerwy od blogowych spraw na.. spacery po Sopocie, Parku Oliwskim, radość ze spotkań, długich rozmów z bliskimi, na odstawienie aparatu fotograficznego*  oraz przede wszystkim na spanie 10 godzin na dobę! :)  Tak, tak kiedyś w końcu trzeba było odespać ten deficyt snu, który się uzbierał.
Nie samym snem, spacerami i rozmowami człowiek żyje. Owszem było też dobre jedzenie i odwiedzanie naszych ulubionych miejsc (czytaj kawiarni) w Trójmieście. Zanim się obejrzałam musiałam już wracać, a tu proszę w kioskach pojawiło się nowe wydanie magazynu ELLE Polska, a w nim mój przepis na muffiny.
Nie da się ukryć, że ten rok zaczęłam w dobrym stylu.
Mam nadzieję, że Ty również:)


* w dzisiejszych czasach nic to nie znaczy, bo przecież jest telefon i dziesiątki nowych filtrów :)


Śledź mój profil na Facebooku i  Instagramie!

__________________________________________________________

Blogger template designed By The Sunday Studio.