29.11.2010

150-ty i czekolada

Na 150- ty wpis poczęstuję Was czekoladą. Do mojej dodałam płatki migdałowe, pestki dyni, rodzynki i skórkę pomarańczową.
Przepis podaję poniżej:)





Czekolada + dodatki

- czekolada dobrej jakości ok. 300 g (to ważne, bo po pierwsze będzie pyszna, a po drugie nie będziemy mieli problemu z jej rozpuszczeniem)
- dodatki: pełna dowolność, czyli np. bakalie, pestki, przyprawy - co Nam w duszy gra:)


Przygotowujemy podłużną blaszkę i wykładamy ją papierem do pieczenia.
Rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej, 
rozsmarowujemy ją na przygotowanym wcześniej pergaminie, posypujemy dodatkami.
Odstawiamy do zastygnięcia na min. 2h. Łamiemy na kawałki i zajadamy.
Czekolada oczywiście dobrze się przechowuje.

______________________________♥______________________________



EDIT:  i 150 dziś fanów na Facebooku:)

27.11.2010

Pierwszy Bio Bazar




Mroźna sobota końca listopada, Warszawa fabryka Norblin, pierwszy Bio Bazar w mieście.
W halach dawnej fabryki możesz nabyć wszystko co eko.
Od ekologicznej choinki po ekologiczną czekoladę.
Warto być, warto zobaczyć, warto też coś nabyć, np. pyszne ekologiczne kozie masło  albo prawdziwą, ręcznie wyrabianą czekoladę w której nie znajdziesz żadnych chemicznych polepszaczy.
Sprzedający to zazwyczaj właściciele eko gospodarstw i firm ( przynajmniej pan Mietek Mąka od kozich serów, pani sprzedająca zapachy lawendowe czy też założyciele Manufaktury Czekolady) .
A może i Ty wybierzesz się następnym razem?
______________________________♥______________________________

26.11.2010

Śnieżne kule


Wraz z pierwszym śniegiem upiekłam ciasteczka, bardzo dobre ciasteczka.
Słodkie,maślane kulki oprószone cukrem pudrem.
To mój typ na tegoroczną zimę.


250 g miękkiego masła
100 g cukru pudru
kilka kropel esencji waniliowej
375 g przesianej mąki
cukier puder do obtoczenia ciasteczek

Mikserem należy ubijać masło z cukrem pudrem przez około 10-15 minut. Dodać esencję oraz mąkę i wymieszać na jednolitą masę w razie potrzeby uzupełnić mąką, ciasto musi plastyczne. Z dwóch łyżeczek ciasta formować kulki i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (toczyłam wilgotnymi dłońmi kuleczki). Piec przez około 12-15 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni, do czasu aż ciasteczka uzyskają złoty kolor. Po pięciu minutach studzenia obtoczyć gotowe ciasteczka w cukrze pudrze.
Smacznego!:)

______________________________♥______________________________





25.11.2010

Domowy kebab II

Podawałam już kiedyś przepis na domowego kebaba. Wtedy robiłyśmy go wspólnie z Wiosenką.
A z racji tego, że domowych fast-foodów nigdy nie mamy dość, to czas przyszedł  na wypróbowanie kolejnego przepisu. Tym razem pochodzi on z pełnego wspaniałych pomysłów programu Rewolucja na talerzu, którego prowadzącymi są pani dietetyczka oraz pewna kucharka z zamiłowania, Olga.



Przepis podaję na 3 solidne porcje.


Farsz mięsny:

podwójna pierś z kurczaka
sok z połowy limonki
1 łyżka oliwy
3 łyżeczki mielonego kuminu
2 łyżeczki słodkiej papryki
szczypta chilli
sól i pieprz

Tzatzyki:

1 mały jogurt
1 ząbek czosnku
1 mały ogórek
szczypta mielonego kuminu
sól i pieprz

Lavash:

1 i pół szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
ok. 1/8 szklanki ciepłej wody
1 łyżeczka miękkiego masła
sól

Dodatki:

pomidor
chrupiąca sałata
czerwona cebula

Pierś z kurczaka należy pokroić w paski. Włożyć do miski, zalać oliwą, sokiem z limonki, dodać przyprawy, wymieszać i odstawić do marynowania na minimum godzinę. Smażyć 5 minut w małej ilości oliwy, na teflonowej patelni.
Ogórka obrać, zetrzeć na tarce na grubych oczkach. Lekko posolić i odstawić na chwilę, aż ogórek puści sok. Następnie należy odcisnąć nadmiar wody. Odciśniętego ogórka  dodać do jogurtu. Wycisnąć czosnek, dodać do masy jogurtowo-ogórkowej. Posolić , popieprzyć i dodać szczyptę kuminu. Wymieszać i odstawić na godzinę.
Mąkę rozrobić z masłem, solą i wodą. Zagnieść ciasto W razie potrzeby dodać jeszcze wody – konsystencją ciasto powinno przypominać ciasto na pierogi. Wyrobione ciasto zostawić by odpoczęło na 20 minut. Następnie ciasto należy podzielić na trzy części i z każdej rozwałkować cienki placek. Podczas wałkowania podsypać mąką, tak by ciasto nie lepiło się do wałka i stolnicy ( w Moim wypadku nie potrzeba było). Gotowe placki smażyć na dobrze rozgrzanej teflonowej patelni bez tłuszczu. Placki smażą się bardzo szybko. Gdy tylko na ich powierzchni pojawią się bąble, należy je przewrócić  na drugą stronę, smażyć jeszcze chwilę i zdjąć z patelni. Nie należy ich za długo smażyć ponieważ robią się suche i łamliwe.
Na gotowy placek nakładamy sos tzatzyki, chrupiącą sałatę, plaster pomidora i czerwonej cebuli i zawijamy. 
Na zdrowie!:)

______________________________♥______________________________


24.11.2010

A niebawem..

Tutaj więcej informacji.

______________________________♥______________________________

23.11.2010

Ciastko policjanta, pieczone!


Donut, czyli słynne amerykańskie ciastko policjanta. Pierwotnie dość sporych rozmiarów, ociekające kolorowym lukrem i tłuste, czasem z posypką.
Oczywiście  niekoniecznie, bo podobne możemy sobie upiec w domu. I nie mam na myśli pieczenia smażenia w głębokim tłuszczu.
Istnieje też inny, prostszy sposób.. mianowicie upieczenie ich w foremkach, prawie tak jak muffinki.
Żeby ciastka się Nam upiekły potrzebne są jedynie: foremka, składniki, odpowiednia temperatura i dobre chęci.



Przepis cytuję za Anią 

Przepis na 12 sztuk:

100 g mąki pszennej
60 g cukru pudru 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
85 ml mleka
1 rozbełtane jajko
25 g rozpuszczonego masła 
1/2 łyżeczki esencji waniliowej
lukier do polania
kolorowe perełki do posypania

Do miski wsypujemy suche składniki. Dodajemy mleko, jajko, masło i esencję waniliową.
Ciasto wlewałam łyżką do foremki.
Piekarnik nagrzałam do 200 stopni. Piekły się ok. 20 min.
Ciepłe polewamy lukrem i posypujemy kolorowymi perełkami.

Smacznego:)!



Ps: A co tam, pokażę Wam jeszcze formę, bo może ktoś być ciekawy;)
Bardzo chciałam ją mieć. I tak marząc sobie.. po 2 tygodniach przypadkiem ją dorwałam.


______________________________♥______________________________


17.11.2010

Ulubiona zupa? Zupa pomidorowa!


Ulubiona zupa większości Polaków, jaka? Pomidorowa oczywiście ;-).
Lubię gdy jest gęsta, bardzo pomidorowa. Czasem dodaję do niej mięso z kurczaka, marchewkę, selera, pora pokrojone w kosteczkę, innym razem znów tylko oliwę, czosnek lub cebulkę i gęsty przecier pomidorowy.  Nie szczędzę ziół.  Pomidory w zależności od pory roku.. do końca listopada będą jeszcze świeże, polskie- odmiana jesienna, potem przyjdzie czas na te z puszki.
Śmietana? tak, ale nie zawsze.
Makaron? teraz królują wstążki, świderki poszły w odstawkę. Ostatnio odkryłam ten, przepyszny- bazyliowy.




Zupa pomidorowa

- marchewka
- mała pietruszka
- kawałek selera
- kawałek pora
- bulion z kurczaka
- gęsta śmietana
- sól, pieprz
- zioła: oregano i bazylia


Do gotującego się bulionu wrzucam pokrojone w kostkę warzywa, gotuję do momentu aż warzywa zmiękną.
W tym czasie nastawiam makaron. Gdy już się ugotuje, nie przelewam!
Do zupy wlewam przecier pomidorowy, czekam aż zawrze. Dodaję świeże zioła, przyprawy.
Podaję z gęstą śmietaną.
Smacznego!

______________________________♥______________________________





14.11.2010

Domowe Bounty

Domowe Bounty, czyli z cyklu- robimy konkurencję wiodącym producentom słodyczy.
Zdrowsze, w formie takiej jaką sobie wymarzysz.
Po uturlaniu takich kuleczek satysfakcja gwarantowana :).


Przepisów na domowe Bounty sprawdziłam już dwa, pierwszy dobre 2 lata temu- z wykorzystaniem dość dużej ilości masła, parę dni temu natrafiłam na nieco inny i właśnie ten Wam dziś podaję.



 - 250 g wiórków kokosowych
- 100 ml śmietanki kremówki (może być również 18%- ważne by była gęsta)
- 70 g cukru pudru
- 10 g masła
- 200 g czekolady deserowej

W rondelku rozgrzewamy śmietankę, masło i cukier puder. Dodajemy wiórki. Odstawiamy na chwilkę do ostygnięcia. Następnie zwilżamy dłonie i turlamy małe kuleczki. Układamy je na tacy i wstawiamy do zamrażalnika na 1 h (jest to ważne, ponieważ w innym wypadku Nasze kuleczki się rozlecą podczas styczności z ciepłą czekoladą). 
W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę. Obtaczamy w niej nasze kokosowe kuleczki.Odstawiamy w chłodne miejsce, aby czekolada zupełnie zastygła (potrzebne są min. 2 h).
Smacznego!



Zapisuję je do:

______________________________♥______________________________



Ps: Takie  pralinki to na prawdę nic trudnego, niewiele z nimi roboty, a smakują cudownie. Warto też pomyśleć o nich pod kątem słodkiego prezenciku:)

11.11.2010

Domowy fast- food, czyli burger z indyka


Uwielbiam domowe fast-foody.
Pizza, kebab, frytki, zapiekanki i burgery.
Sto razy smaczniejsze i zdrowsze.
W zimne dni smakują jeszcze lepiej:)!
Zachęcam do usmażenia burgerów z indyka. 
Sposób, który odkryłam jest przepyszny i szybki.




Burgery z indyka
(4 szt.)

- 250 g mielonego mięsa z udźca indyka
- pół łyżeczki musztardy
- dwie łyżki twarożku
- sok z ćwiartki cytryny
- parę gałązek tymianku 
- olej z pestek słonecznika
- sól, pieprz

Dodatki:
- sałata
- duszona czerwona kapusta
- pomidor
- ogórek konserwowy
-  4 bułki

Twarożek odsączyć z nadmiaru serwatki, starannie  rozdrobnić widelcem, połączyć z mięsem. Dodać sól, pieprz, listki tymianku, sok z cytryny, musztardę, wyrobić masę. Rozgrzać na patelni olej.Uformować 4 płaskie kotleciki i smażyć na patelni na niedużym gazie. Podawać z bułką , ketchupem, pomidorem, ogórkiem  i chrupiąca sałatą. 
Smacznego!:)
______________________________♥______________________________




Po przepis na bułki zapraszam do Galerii Chleba


07.11.2010

Piernik tani Staszka


Na listopadowe smutki i wciąż przybliżający nas czas do świąt grudniowych upieczcie sobie piernik.
Nie byle jaki, bo taki inny, katarzynkowy, z książki po mojej praprababci- bardzo polecam!



Piernik tani Staszka

(przepis ze starej książki mojej prababci, dokonałam w nim jednak paru zmian)
- 250 g  mąki
- 250 g miodu
- 60 g cukru
- 1/4 szkl czarnej kawy
- łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 małe jajka
- 1 łyżka masła
- łyżeczka zmielonych goździków 
- łyżeczka cynamonu

Zagotować miód, cukier, kawę- gdy wystygnie wlać do mąki, dodać proszek do pieczenia, 2 żółtka, mielone przyprawy korzenne, dodać łyżkę masła i dobrze wymieszać. Na koniec ubić pianę z białek i delikatnie dodać do ciasta.  Wlać do wysmarowanej keksówki i piec w 180 st C przez ok. 30 minut- do tzw. "suchego patyczka".
Smacznego:)!


Piernik dodaję do:

______________________________♥______________________________


A tak smakuje Polska! Modra kapusta/kapusta czerwona duszona




Określanie czerwonej, duszonej kapusty-  modrą  jest powszechnie używane na terenach Wielkopolski i Śląska.

W Poznaniu
Do gotowanej czerwonej, głowiastej kapusty dodaje się winne jabłka, rodzynki, goździki, cebulkę oraz niewielką ilość masła. Przyprawia cukrem, solą i po ugotowaniu octem. Podaje się ją tradycyjnie razem z pyzami drożdżowymi i kaczką.

Na Górnym Śląsku
Modro kapusta przyrządzana jest nieco inaczej, bo z pominięciem rodzynek, goździków- a więc bardziej oszczędna:), na koniec smażona jest na boczku, dodatkowo dodaje się do niej czarny pieprz.
Na talerzu pojawia się w towarzystwie rolady oraz klusek śląskich.

Ja swoją przyrządziłam wg. przepisu Marji Ochorowicz- Monatowej  z "Uniwersalnej Książki Kucharskiej", którą pokazywałam Wam tu. Przepis podaję bez żadnych zmian (jest idealna!) podobna do tej, którą przygotowuje się na Śląsku.



Uszatkować drobno główkę czerwonej kapusty, posolić, a gdy sok puści, wycisnąć i wrzucić na wrzącą wodę. Po parokrotnem zagotowaniu odcedzić ją na durszlak i skropić cytryną, by nabrała koloru. Tymczasem zasmażyć łyżkę masła lub kawałek drobno skrajanej słoniny z pół łyżką mąki, rozprowadzić rosołem, włożyć kapustę, dolać jeszcze soku z cytryny lub octu owocowego do smaku, posolić, pocukrować i dusić na wolnym ogniu często mieszając, aż będzie zupełnie miękka. Kapusta czerwona powinna być wygotowana na sucho, bez sosu.

Smacznego!


Moją kapustę dodaję do akcji:


______________________________♥______________________________


06.11.2010

Foccacia i Sekrety włoskiej kuchni


W ostatnich dniach nie widuję słońca, dni stają się coraz krótsze.
Brak witaminy D sprytnie przemyca ze sobą czarne myśli.
W takich chwilach oprócz szkolnych podręczników dobrze mieć pod ręką ciekawą książkę.
Właśnie czytam "Sekrety włoskiej kuchni" Eleny Kostioukovitch.
Książkę dość opasłą ( ponad 600 stron) bardzo szybko się czyta. Przenosi ona Nas w klimat słonecznej Italii opowiadając o jej kulinariach zawsze w kontekście historycznym, politycznym i religijnym. Region po regionie, zjawisko po zjawisku. Autorka podaje Nam to wszystko na tacy, pięknie opracowane, ozdobione zdjęciami i anegdotami, które pragnie się zaznaczyć, wynotować i zapamiętać na całe życie.







Foccacia z czarnymi oliwkami i rozmarynem


/2 sztuki/

500 g mąki pszennej
300 ml wody
1,5 łyżeczki soli
1 łyżeczka cukru
1 łyżka oliwy z oliwek
10 g świeżych drożdży (lub 1 łyżeczka suszonych instant)

Drożdże wymieszać z 1 łyżeczką cukru. Kiedy się roztopią, dodać 2 łyżki mąki i tyle wody, by powstała gęsta pasta. Odstawić na 15 minut, aż rozczyn nieco urośnie.
Następnie połączyć go z pozostałymi składnikami i zagnieść miękkie, sprężyste ciasto, które może nieznacznie kleić się do rąk. Ciasto można zagnieść ręcznie lub mikserem.
Przełożyć do miski wysmarowanej oliwą z oliwek i zostawić na 30-40 minut do wyrastania.
Ciasto podzielić na dwie części i każdą rozwałkować na prostokąt lub owal grubości 1/2 cm.
Przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, spryskać oliwą z oliwek i ułożyć na wierzchu:
200 g drobno posiekanych czarnych oliwek
kilka gałązek rozmarynu - zdrewniałe części wyrzucamy, same listki
sól w płatkach lub gruboziarnista (opcjonalnie)
Placki odstawiamy na ok. 15-20 minut, by lekko podrosły, a w tym czasie piekarnik nagrzewamy do 230 st C.
Wstawiamy blachę i pieczemy ok. 15-25 minut.

Smacznego!

04.11.2010

Samsa z dynią

 
Wyszedł sobie do ogrodu
stary, siwy pan Listopad.
Grube palto wdział od chłodu
i kalosze ma na stopach.

Deszcz zacina, wiatr dokucza.
pustka, smutek dziś w ogrodzie.
Pan Listopad cicho mruczy
"Nic nie szkodzi, nic nie szkodzi".

Po listowiu kroczy sypkim
na ławeczce sobie siada:
"Chłód i zimno, mam dziś chrypkę.
Trudna rada! Trudna rada!"

                                        autor nieznany

        


oryginalny przepis A. Kręglickiej z 41 wydania Wysokich Obcasów, rok 2010

ciasto:
500 g mąki
150 g masła
100 g tłustej, kwaśnej śmietany
2 jajka
4 łyżki oleju, sól

nadzienie z dyni:
dynia piżmowa, pomarańczowa w środku, zielonoszara na zewnątrz, obrana i grubo starta
cebula pokrojona w kostkę (połowa tego co dyni)
olej
sól, pieprz, kumin, cukier, chilli,


Zimne masło zetrzeć na tarce jarzynowej do miski z mąką, dodać sól i rozdrobnić w palcach na kaszę.
Roztrzepać jajka ze śmietaną, wlać je do mąki i wyrobić elastyczne ciasto.
Jeśli jest za mokre, dodać mąki, jeśli za twarde - śmietany.
Podzielić ciasto na dwie części, zawinąć je w folię i chłodzić w lodówce przez pół godziny lub dłużej.
Przygotować nadzienie: na oliwie usmażyć cebulę, dodać przyprawy.
Jeśli dynia puści sok po utarciu, odcisnąć. Wymieszać smażoną cebulę z surową dynią.
Kulę ciasta uformować w wałek o  średnicy 4 cm,
pokroić na równe kopytka. Z każdego uformować kulkę.
Kulkę rozwałkować na placuszek,  w środku położyć trochę nadzienia, trzy brzegi połączyć tak, by skleiły się w znak Mercedesa. Na spodzie samsa ma być trójkątem nadzienie ma unosić wierzch, tworząc piramidę.
Czubek piramidy posmarować roztrzepanym żółtkiem i posypać grubo mielonym pieprzem.
Ułożyć pierogi na tłustym pergaminie, piec ok. 40 minut w temp. 180 st. C.
Smacznego!



Ps: Moja uwaga- warto dodać mąkę krupczatkę, nie żałować przypraw, pierożki Moje piekły się dokładnie 20 minut w 200 st;)

Telepatycznie utrafiłam z nimi do:




______________________________♥______________________________




01.11.2010

Listopad i pańska skórka


Wraz z nowym miesiącem wróciły krótkie, słoneczne dni.
1- wszy był w centralnej Polsce bardzo pogodny, niemalże letni.
Morze kwiatów na cmentarzach "oszukiwało" oczy, że to lato, a pomarańczowe, jaskrawe słońce napędzało słupek rtęci do 17-nastu stopni.  Dopiero po bliższym przyjrzeniu się chryzantemom z nienaturalnie dużymi kwiatostanami, pani w kołnierzu z lisa i  na prawie pozbawione liści drzewa coś cicho mi zaszeptało "to jednak listopad".




Udało Nam się zdobyć pańską skórkę.
No właśnie czy wiecie, że historia tej słodkości sięga do czasów przedwojennych?
I że podobno nikomu innemu nie jest znana pod taką nazwą jak nam- mieszkającym w okolicach Warszawy?





______________________________♥______________________________




Ps: Zapraszam jeszcze do licytacji dla Kuby, to już ostatnie godziny

Blogger template designed By The Sunday Studio.