31.10.2010

Ciasteczka na Halloween

przepis

- 125 g miękkiego masła
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 130 g mąki pszennej
- 3 łyżki gęstej kwaśnej śmietany
- 60 g drobnego cukru
- 1 jajko
- 3 łyżki kakao

Dekoracja:
- biały lukier plastyczny
- pokruszone orzechy laskowe
- lukier zwykły
- czarny jadalny pisak
- czerwony jadalny pisak żelowy


Na stolnicę wysypujemy mąkę, cukier, proszek do pieczenia, jajko, śmietanę. Zagniatamy ciasto. 1/3 odkładamy i zagniatamy z kakao. Rozwałkowujemy na placek o grubości mniej więcej 1 cm i wykrawamy  kształty duszków, dyń, czarownic, nietoperzy i tym podobnych stworków halloweenowych.
Następnie rozgrzewmy piekarnik do 160 st i pieczemy w nim ciasteczka przez ok. 15 minut- do zarumienienia.
Studzimy na kratce. Następnie dekorujemy wedle własnego uznania:).
Smacznego!


                                                           "Strasznej" nocy:)

______________________________♥______________________________

28.10.2010

Budyniowy sernik ze śliwką


Chciałabym wiedzieć ile jest na świecie przepisów na sernik.
Spodziewałabym się ich w setkach  tysiącach.
Kolejny jesienny sernik w Moim wydaniu.
 Polecam, dopóki jeszcze macie świeże śliwki.




 Pyyszny!:)

- 400 g zmielonego twarogu
- 1 jajko
- 120 g drobnego cukru + łyżka cukru waniliowego, najlepiej domowej roboty
- dwie garście śliwek, bez pestek i pokrojone na połówki
- 4 łyżki mąki ziemniaczanej
Ciasto:
- 125 g mąki pszennej
- 150 g serka homogenizowanego waniliowego
- 100 g cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Kruszonka
- 50 g cukru brązowego
- 100 g mąki
- 100 g zimnego! masła

Składniki ciasta łączymy w miseczce, jeślki będzie za rzadkie dodajemy mąkę, nie może się lepić!
Wykładamy nim spód  średniej wielkośći tortownicy lub prodiża.
Ser mielimy, dodajemy jajko, stopniowo cukier, mąkę ziemniaczną. Wylewamy na przygotwany wcześniej spód.
Teraz układamy na naszym cieście połówki wydrążonych śliwek.
Przygotowujemy kruszonkę: palcami rozcieramy mąkę z cukrem i kawałkami zimnego masła.
Muszą powstać grudki. Gdy uzyskamy już odpowiednią konsystencję wysypujemy naszą kruszonką masę serowo- śliwkową i wstawiamy do piekarnika na 180 st (lub włączamy prodiż), pieczemy na złoty kolor
. U Mnie trwało to ok. 50 minut.
Smacznego!:)







Poniżej znajdziecie więcej serników na jesień:



______________________________♥______________________________


27.10.2010

Grochówka na rozgrzewkę




Rankiem wita Mnie gęsty kożuch mgły,
później wstaje słońce,
na marne próbuje ogrzać zmarźniętą ziemię.
Dni są coraz krótsze, za cztery doby  przekręcę wskazówki o godzinę później i na krótko odpędzę myśli od zimy.

Na ogrzanie zmarźniętych rąk proponuję stary-dobry przepis na zupę, grochówkę.






Składniki
 na 4 obfite porcje obiadowe lub 6-8 mniejszych:

paczka grochu łuskanego połówki (ok. 400 g)
 kilka ziemniaków (ok. 3-4)
pęczek włoszczyzny
1 duża cebula
 10 dkg wędzonego boczku
kawałek wędzonej kiełbasy
 mąka
 sól, pieprz
 majeranek




Groch (połówki nie wymagają moczenia) zalewamy 1,5 l zimnej wody, stawiamy na gazie. Mieszamy co jakiś czas, aby nie przywarło.
W miare możliwości odszumowujemy. Do gotującego się powoli grochu dorzucamy: marchewkę, pietruszkę i selera drobno starte.
Pokrojone ziemniaki, wędzoną pokrojoną na dość duże kawałki kiełbasę i sól do smaku.
Gotujemy do miękkości. Boczek wędzony drobno kroimy, wytapiamy, dorzucamy posiekaną drobno cebulę, rumienimy. Posypujemy mąką robiąc ciemną zasmażkę (można dolać troche wody) i zagęszczamy gotującą się zupę. Przyprawiamy pieprzem i majerankiem. Możemy jeść ją oczywiście samą i (lub) z kromką chleba posmarowanego masłem.
Smacznego!

______________________________♥______________________________


21.10.2010

Kopytka ze szpinakiem i serem i poranki jak horrory


Tu bułeczki maślane, tam chleb razowy, gdzie indziej czekoladowe ciasto. 
Gruszki i pomidory dojrzewają u Mnie za szybko. 
Orzech niewiadomo kiedy stracił ostatnie liście.
Ranki są jak z horroru.Wielki kożuch mgły rozpościera się po śpiących, czarnych ulicach i otula łyse gałęzie.
Czas biegnie jak szalony.
Mama zrobiła kopytka ze szpinakiem, podzielę się z Wami:)




- 800 g ziemniaków
-  szklanka ugotowanego szpinaku, zmiksowanego na puree
- 1 jajko
- około 2 szklanek mąki pszennej
- sól, pieprz

Szpinak gotuję w osolonej wodzie, wylewam wodę, miksuję na puree.
 Ziemniaki gotuję w mundurkach do miękkości, studzę je, obieram, rozgniatam dokładnie praską. Najlepsze kopytka są z ziemniaków ugotowanych poprzedniego dnia.
Posypuję stolnicę mąką, wykładam ziemniaki i masę szpinakową, robię wgłębienie, w które wbijam jajko, przesiewam ⅔ ilości mąki, sypię sól i szybko zagniatam ciasto, kończę formowanie kuli, jak tylko składniki się połączą. Do ciasta daję tyle mąki, aby uzyskać konsystencję, którą można pokroić nożem.
Na blacie rozsypuję resztę mąki, formuję wałki z ciasta i kroję nożem kopytka. Gotuję w osolonej, wrzącej wodzie i wyjmuję po około 2 minutach od wypłynięcia na wierzch. Podajemy gorące posypane ( lub nie) tartym serem, przyprawiamy solą i pieprzem.
Smacznego!
______________________________♥______________________________



17.10.2010

Zmiany i ciasto z suszonymi śliwkami


Przyszła jesień , czas na zmiany i ciasto ze śliwkami.



Ciasto z suszonymi śliwkami

- 2 jajka
- 100 g miękkiego masła 
- garść suszonych śliwek ( najlepsze są domowe, ale o tym później..) lub świeżych
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia + 1/4 łyżeczki sody
-  110 g cukru
- 125 g mąki pszennej

Rozgrzewamy piekarnik do 200 st. Naczynie żaroodporne smarujemy masłem i wkładamy do niego śliwki. 


Następnie mieszamy wszystkie składniki ciasta, masa będzie klejąca. Smarujemy nią owoce. Ciasto wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 20 minut- do suchego patyczka. Podajemy od razu, najlepiej smakuje z kulką lodów waniliowych lub bitą śmietaną.
Smacznego:)




W ostatnich dniach było u nas w domu różowo, to już trzecia Moja  propozycja do wspaniałej akcji zorganizowanej przez Szarlotka:





______________________________♥______________________________



16.10.2010

Coś niecodziennego, czyli carpaccio z buraków


Uwielbiam ludzką oryginalność. Chłopak grający na harmonijce tak jakby miał w niej  wielką orkiestrę, mała dziewczynka posiadająca dorosły głos, nauczycielka mająca inne niż wszyscy poglądy.
 Z kulinarnym gustem jest już nieco inaczej. Cenię nade wszystko tradycję, później doceniam nowości. 
Dam się pokroić za sernik, nie spojrzę na wymyślne ciasto z pięcioma masami i galaretką.
Marchewka z brązowym cukrem? Hmm.. no nie wiem, później doceniam  jak warto jest eksperymentować.
Często zadziwia mnie jak w jednym człowieku może być tak dużo zaprzeczeń. 
Tradycjonalistka w kuchni,w życiu zupełne zaprzeczenie. A jak wy siebie określicie?



Carpaccio z buraków
/na podst. przepisu Jo Pratt/

2-3 buraki, 1 łyżka octu balsamicznego, 2 łyżki oliwy, sól, pieprz, łyżka świeżych ziół
250 g sera ricotta (można zastąpić twarożkiem, najlepiej zmiksowanym, O.)
100 ml kwaśnej śmietany
skórka starta z 1/2 cytryny
3 łyżki świeżych ziół, drobno posiekanych (bazylia, koperek, oregano, itp)
sól i pieprz do smaku
1 łyżka orzechów włoskich, uprażonych w piekarniku przez 7 minut i drobno posiekanych

sos:
1 łyżka octu balsamicznego
2 łyżki oliwy z oliwek

Buraki umyć, obrać, ugotować w wodzie do miękkości lub upiec z ziołami (ja wybieram tę drugą metodę, układając na burakach zioła i polewając je octem balsamicznym i oliwą, posypuję je też solą i pieprzem. Piekę ok. 1-2 godzin, w zależności od wielkości buraków).

Ser wymieszać ze śmietaną, skórką z cytryny, ziołami.

Wymieszać składniki sosu.

Buraki pokroić w cieniutkie plasterki, ułożyć na talerzu w okrąg, skropić sosem. W środku ułożyć łyżkę ricotty, obsypać orzechami.

Smacznego!

Moje carpaccio dołączam do:


______________________________♥______________________________


14.10.2010

Całusy, życzenia, kwiatki i czekoladki.


Wczoraj:

zawijałam *
wiązałam
pisałam
wycinałam
 i naklejałam



Dziś:

odbieram
dostaję
całuję
czytam
uśmiecham się
cieszę się
nieżałuję



Najlepszy dzień w roku? Chyba tak:)
Dziękuję Wam pięknie za wszyystkie życzenia!
To bardzo, bardzo miłe. Niespodziewałam się tylu fantastycznych chwil w dniu dzisiejszym.
Biegnę więc dalej szaleć ze szczęścia, a Was zostawiam w miłym towarzystwie urodzinowego sernika.
Smacznego:)!




Spód:

pół opakowania podłóżnych biszkoptów Lady Fingers

Masa serowa:

2 łyżki mleka

1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej

2 łyżki miękkiego masła

600 g  twarogu ( zawsze mielę go w malakserze, O.)

2/3 szkl cukru pudru

3 jajka

1/3 szkl orzechów włoskich- mogą być uprażone, ale nie trzeba


Wierzch:

tabliczka białej, dobrej czekolady (to ważne, bo dzięki dobrej jakości czekolada ładnie się rozpuszcza)

2 łyżki mleka




Tortownicę o śr. 16 cm posmarować masłem i wyłożyć biszkoptami, w niektórych miejscach warto je połamać.
Masa serowa:

W garnuszku rozgrzać 2 łyżki mleka, kawę i masło do czasu aż masło się rozpuści. Odstawić do ostygnięcia.

W dużej misce ubić ser, w tym przypadku bardzo dobrze sprawdza się malakser i cukier przez 3 minuty. Dodawać po 1 jajku. Dodać mleko, orzechy  i rozpuszczoną miksturę z garnuszka. Wlać na biszkoptowy spód. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 st C 45-55 minut do czasu aż wierzch się przyrumieni. Studzić przez minimum  1 noc. Następnie polać rozpuszczoną wraz z 2 łyżkami mleka  białą czekoladą i udekorować. Najlepiej jeść następnego dnia.

Smacznego!







______________________________♥______________________________



* jak Świstak w te sreberka..
19-naście czekolad dla naszych drogich profesorów:-). Bo nie ma to jak zręczne łapki Olcika.

13.10.2010

Makaron rządzi!


Makaronowe dania uwielbiam, nie zdziwi Was to na pewno widząc liczbę przepisów na Moim blogu z nim w roli głównej. 
Gdy pojawi się na stole pewnikiem jest, że najpierw rękę skieruję w jego stronę.

Z okazji przesympatycznej i Moim zdaniem bardzo przydatnej akcji pt: " Makaron rządzi zdrowo" finansowanej z Funduszu Promocji Ziarna Zbóż i Przetworów Zbożowych zdecydowałam się na skrobnąć klika słów o tym cennym składniku naszego pożywienia.



Na polskich stołach wciąż wypierany niestety jest przez ziemniaki, ryż czy też kaszę. A szkoda!, bo:

  • Zawiera dużo węglowodanów, a jednocześnie ma niski indeks glikemiczny, co powoduje powolne uwalnianie się cukrów i sprawia, że mamy więcej energii przez dłuższy czas. Niewielka ilość błonnika pokarmowego sprawia, że łatwo się trawi.
  • Daje lepszą wydolność organizmu dzięki niemu glikogen (substancja zapasowa wykorzystywana w pierwszej kolejności przy wysiłku fizycznym lub podczas głodu) lepiej magazynuje się w mięśniach i wątrobie. Do uwalniania glikogenu potrzeba mniej tlenu, dzięki czemu organizm mniej się męczy. Dodatkowo łatwostrawność makaronu jest bardzo ważna podczas uprawiania sportów, ponieważ zmniejsza ryzyko wystąpienia kolki.
  • Posiada tryptofan, który jest niezbędnym dla organizmu człowieka składnikiem do produkcji serotoniny - hormonu szczęścia. Jedząc makaron poprawiamy sobie samopoczucie.
  • Specjaliści od żywienia  wciąż walczą z mitem dotyczącym jego kaloryczności.  Nieprawdą jest, że makaron tuczy. Wszystko zależy od dodatków  i sposobu przyrządzenia.
Mam nadzieję, że przypomnicie sobie (jeśli dotąd tego nie zrobiliście) o jego dobroczynnym wpływie na Nasz organizm:)!
Zapraszam Was też do klinknięcia na stronę główną akcji, warto na prawdę:)!

______________________________♥______________________________



Miłego makaronowania,
Olcik

12.10.2010

Pierwszy słonecznik i bułki


Czas przepływa mi przez palce, biegnę (choć noga boli nie raz).
W między czasie są bułki, pyszne zresztą.
Myślami wracam do chwili ujrzenia za stodołą pierwszego własnoręcznie wyhodowanego! słonecznika.
Niezapomniana chwila, niezapomniane uczucie. Radość, szczęście z tak małej- wielkiej rzeczy.*



* Ziarenka słonecznika  wtykałam w wiejską ziemię na wiosnę. Wybrałam pięć miejsc, podpasowało mu tylko jedno, wyrósł tam piękny słonecznik, którego później "podlewałam" w myślach, "zakrywałam" przed szpakami i mówiłam mu "dobranoc".
 Za miesiąc przyjechałam, ścięłam mu głowę i ujrzałam, że moja roślinka urodziła kolejny pęd.
Niesamowita radość raczkującej ogrodniczki:).



Po bułki zapraszam tu:


______________________________♥______________________________



11.10.2010

Tartaletki z karmelizowaną cebulą i kozim serem i słoneczne poranki



Noce są lodowate, poranki zimne. 
Szybki spacer o świcie doskonale Mnie orzeźwia.
Niemalże codziennie w drodze do szkoły  myślę o przyszłości.
Cenię sobie to uczucie niepewności, wielki marzeń i szerokich horyzontów.
Zastanawiam się po co tam idę i  zaraz w myślach odpowiadam-  Bo mam plan, mam strategię gry i nie przyjmuję kompromisów.
Lubię słoneczne poranki, które przecinają wszystko swoim światłem, lubię nie do końca kolorowe liście na drzewach i zadawanie sobie pytania: "A co się dzisiaj zdarzy?".

(od Asi)

1/2 porcji ciasta kruchego z tego przepisu

sól i świeżo zmielony czarny pieprz

 2 łyżki oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia

200 g sera koziego

pół szklanki listków bazylii lub oregano do dekoracji


Błyskawiczna karmelizowana czerwona cebula

 200 g czerwonej cebuli (2 duże)

3 łyżki octu balsamicznego

2 łyżki brązowego cukru (użyłam ciemnego cukru muscavado)



Przygotowanie:

Ciasto kruche przygotować według przepisu, chłodzić w lodówce przez godzinę (będziemy potrzebować 1/2 porcji ciasta). 6 małych foremek na tarty lub jedną większą posmarować masłem.

Przygotować karmelizowaną cebulę: cebulę obrać, przekroić na pół i pokroić na cienkie plasterki. Włożyć na patelnię, posolić i smażyć przez 10 minut, aż zmięknie, mieszając od czasu do czasu. Dodać ocet balsamiczny i brązowy cukier, wymieszać i smażyć jeszcze przez około 2 - 3 minuty.
Z rozwałkowanego ciasta (jak na większą tartę) wycinać kółka o średnicy większej niż średnica foremek. Wykładać nimi foremki, nożem przyciąć wystające poza foremkę ciasto. Spód dziurkować widelcem i wstawiać kolejno do lodówki. Każdą tartę okryć papierem do pieczenia i uzupełnić obciążeniem. Piekarnik nagrzać do 190 stopni. Schłodzone tarty wraz z obciążeniem wstawić do piekarnika i piec przez 15 minut. Następnie zdjąć obciążenie i piec kolejne 10 minut na złoty kolor. Jeśli pieczemy jedną dużą tartę, ciasto należy upiec jak w tym przepisie.

Nie wyjmując ciasta z foremek uzupełnić je nadzieniem. Ułożyć karmelizowaną cebulę i posmarować lub pokruszyć na nią kozi ser (w zależności od jego konsytencji:). Posypać świeżo zmielonym czarnym pieprzem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 5 minut, jak ser się roztopi włączyć funkcję grilla i zapiekać jeszcze przez około 5 minut, aż lekko się zrumieni. Tartaletki posypać listkami ziółi i podawać na ciepło lub ostudzone.
 
* Na zdjęciu widać również te z suszonymi pomidorami, robi się je jeszcze prościej:  suszone pomidory wyjmujemy ze słoika (ja miałam domowe, ale kupne też są ok:), kładziemy na spód tartaletki, smarujemy kozim serem, dodajemy listki ziół oraz przyprawy.
Smacznego!:)
 
 
 


______________________________♥______________________________


09.10.2010

Pytając, naleśniki z karmelizowanymi jabłkami



Czy będzie złota jesień?
Czy na urodziny - tak jak w zeszłym roku będzie padał śnieg?
Ile miesięcy zostało do długich popołudni i krótkich nocy? 
Kino polskie czy amerykańskie?
Skrócić czy lekko podciąć? 
Z grzywką, czy bez grzywki?
Paski czy kratka? 
Trampki a może botki? 
Ulubiony kolor na jesień to zieleń, czyżby? W głowie ma ogrom pytań.
Ostatnio próbuje żyć chwilą i chyba jej się to udaje.




Naleśniki z karmelizowanymi jabłkami

Ciasto:
- 1 szklanka mąki
- 1 szklanka mleka
- "zakrętka" wody gazowanej
- 2 jajka
- szczypta soli
- ewent. cukier
- masło 

Masa jabłkowa:

- 2 duże jabłka
- 3 łyżki cukru brązowego
- woda


Wszystkie składniki (oprócz masła) mieszamy trzepaczką i odstawiamy na około 30 minut.
Rozgrzewamy tłuszcz i smażymy naleśniki.
Z cukru brązowego i wody przygotowujemy karmel, wrzucamy plasterki jabłek i mieszamy, przez chwilkę trzymamy na ogniu.
Masą jabłkową wypełniamy naleśniki i jemy.
Pyszne;)!





______________________________♥______________________________


08.10.2010

Doceniona

W ciągu miesiąca Waniliowa Chmurka otrzymała trzy bardzo miłe wyróżnienia.



Bloggerkom bardzo dziękuję i oczywiście przekazuję nagrody dalej:)
dla :
Ewelajny
Mayme
Arven

______________________________♥______________________________


03.10.2010

Uniwersalna książka kucharska i szarlotka z jabłek w kruchem cieście



Pierwszy dzień wakacji 2010 pozostanie Mi w pamięci do końca życia.
Pierwsza aukcja, pierwsze dygotanie rąk przed myszką od komputera. Uczucia zadowolenia, które w ciągu pięciu minut wyrobiły średnią na następny miesiąc.
I ten ślad uśmiechu losu na serduszku:).
Potem było oczekiwanie na paczkę, odrywanie zawiniątka w martwej ciszy i gładzenie kartek.
Podekscytowanie i niepokój przed przewróceniem pierwszej kartki.  Bilet wstępu do zeszłej epoki, niewytłumaczalnie mi bliskiej..
Oczywiście pozycja musiała swoje odstać, "zaklimatyzować się" w Naszym domu.
Wybór pierwszego przepisu z niej nie był łatwy, ba! był ogromnie trudny.
Wiedziałam jedno.. będzie to ciasto.
Wczoraj zapragnęłam upiec szarlotkę, Moje ręce powędrowały na lewą stronę półki gdzie leżała książka pani Marji Ochorowicz- Monatowej. Wierzę w znaki, więc zaraz zabrałam się za pieczenie.
Po dokonaniu małych zmian * szarlotka wyszła pysznie.



Gorąco Wam ją polecam jest kruchutka, a przy tym w ogóle się nie kruszy, przepis ze str. 560 wyd.  znacznie powiększone Lwów/Warszawa nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego,  tak jak już wspomniałam podaję z Moimi zmianami:

Szarlotka z jabłek w kruchem cieście

- pół litra mąki ( zważyłam odpowiada to 160 g)

- 1/8 kg cukru mączki ( czyli..cukiru  pudru)

- 6 dkg sparzonych i utartych migdałów

- 17 dkg zimnego masła

- 5 sztuk dorodnych antonówek

- 2 łyżki cukru

- garść rodzynek

- cynamon


Jabłka udusić. Odstawić do przestygnięcia.

Ciasto wyrabiać na stolnicy do połączenia się składników, podzielić na mniejszą i większą część. Włożyć na 1 godzinę do lodówki. Po tym czasie wyjąć większą część.
Wylepić formę kruchem ciastem (u Mnie tortowinca o śr. 24 cm),wyłożyć bibułką (papierem do wypieków) i nasypawszy do środka grochu , upiec w piecu (180 stopni i 15 minut stanowczo wystarczy) , poczem groch wyrzucić
i napełnić formę jabłkami.
Smacznego!:)


 Przykryć ciasto plackiem z wcześniej
zostawionego ciasta

 i wstawić na ruszcie na 20 minut do pieca.
Można taką szarlotkę piec odrazu, nałożywszy marmelady do formy na surowe ciasto, jednak jest mniej dobra, bo ciasto nasiąka sokiem z jabłek i trzeba je dłużej piec.

Smacznego!



______________________________♥______________________________



*uwierzcie Mi, trudno jest przez pół godziny zagniatać cukier puder z mączką migdałową- z moją byłoby to niewykonalne.

Ps:  Ilciu miło było wczoraj piec:)

01.10.2010

Brioszki z czekoladą


Dzieciom we Francji do ciepłych bułeczek rodzice wkładają kosteczkę czekolady- tę ciekawostkę przekazała Mi kiedyś Mama, gdy dowiedziała się tego od córki koleżanki, która kiedyś pracowała tam jako niania.
Pięć dni temu Moje myśli skierowały się właśnie ku owej ciekawostce i.. brioszkom pokazanym letnią porą przez Liskę.
Zaraz więc napisałam do Joli- mojej bratniej smakowej duszy, z zapytaniem czy nie chciałaby ich upiec.
Duszyczka oczywiście się zgodziła.
A bułeczki Nasze stworzyłyśmy w oka mgnieniu.. trochę mąki, masła, cukru, jajek, drożdży, mleka i kilka kosteczek czekolady - oto przepis na miły wieczór.
Przy takich brioszkach od razu robi się cieplej.
Polecam :), w szczególności na chłodne dni - takie jak dziś.




/na podst. przepisu Sary Lewis/

250 g mąki pszennej (dałam 50 g pełnoziarnistej)

2 łyżki masła

1/2 łyżeczki soli

2 łyżki cukru

3/4 łyżeczki suszonych drożdży instant

2 jajka, ubite

3 łyżki mleka

50 g gorzkiej czekolady (można zastąpić mleczną)


Mąkę wsypać do miski. Dodać sól, cukier i drożdże, później masło - utrzeć palcami aż powstaną okruchy. Dodać jajka i tyle mleka, by zagnieść miękkie ciasto.

Zagniatać przez 5 minut, przełożyć z powrotem do miski, przykryć ściereczką i zostawić do wyrastania na ok. godzinę. Ciasto powinno podwoić objętość.

Wyrośnięte ciasto przełożyć na blat lekko oprószony mąką. Podzielić na 6 części, z każdej formować prostokąt, na środku położyć kawałek czekolady i zwinąć do środka brzegi, które należy dokładnie zlepić. Mini-chlebki przełożyć do foremek wysmarowanych masłem lub, jeśli ich nie mamy, z ciasta formujemy okrągłe lub podłużne bułeczki, które następnie układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.

Przykryć ściereczką i zostawić do wyrastania na 40 minut. W tym czasie piekarnik nagrzać do 200 st C. Wyrośnięte chlebki można posmarować rozbełtanym jajkiem. Wstawić do piekarnika i piec 12-15 minut.

Wyjąć z foremek i ostudzić na kuchennej kratce.

Smacznego!
 
 
 
  ______________________________♥______________________________


                                                       Ciepłej nocy, 
                                                                        Olcik

Blogger template designed By The Sunday Studio.