31.05.2010

Lubisz ciepłe mleko? Owsianka z czekoladą.


Ciepłe mleko.
12- naście lat musiało minąć abym go spróbowała i co najważniejsze! polubiła.
Owsianka.
Oswojona i polubiona po 16-stym roku życia.

A od kiedy Wy lubicie ciepłe mleko?
;-)

Owsianka z czekoladą

dla jednej osoby:
- 60 g płatków jęczmiennych ( znacznie bardziej je lubię, przyp. red. Olcik)
- 400 ml mleka
- szczypta soli (wzbogaca smak!)
-łyżeczka do łyżki cukru
- czekolada, np. z orzechami (tyle ile chcesz;)

1. Mleko doprowadzamy do wrzenia .
2. Wsypujemy odpowiednią ilość płatków. Gotujemy według przepisu na opakowaniu.
3. Tak przygotowaną wylewamy do miski i doprawiamy szczyptą soli oraz cukrem.
4. Kosteczki czekolady łamiemy, wkładamy do miski z owsianką.

Smacznego;)

30.05.2010

Jagodowo Nam 2 ! Zaproszenie.

Już po raz drugi pragnę Was gorąco zaprosić do jagodowej akcji:)
W zeszłym roku spisaliście się na medal. Mam nadzieję, że i w tym roku Mnie nie zawiedziecie.
Wszak jak można nie lubić jagód i nie chcieć niczego z nich przyrządzić?:)
No nie można!:D 
A więc do dzieła!
Startujemy tradycyjnie 18 czerwca, a kończymy 18 lipca. Tak więc macie okrągły miesiąc na dzielenie się znakomitymi przepisami (niekoniecznie ze zdjęciem). Podsumowanie ukaże się na Moim blogu do końca lipca.
Was proszę o podsyłanie mi maili na adres jagodowonam@wp.pl wraz ze zdjęciami i treścią " kto i co zrobił " oraz linkiem do wpisu.

Pozdrawiam i zachęcam raz jeszcze,  Olcik





EDIT: W związku z prośbami o przedłóżenie akcji, informuję iż bawimy się nie do 18, ale 28 lipca!:-)


29.05.2010

Pierogi ruskie. A tak smakuje Polska!

Pierwsze w życiu ruskie pierogi.
Odsmażane na maśle, z chrupiącą skórką.
Przepis na pierogi ruskie notabene nie jest wcale znany w Rosji. Wywodzi się z Grodów Czerwieńskich (pogranicza Polski i Rusi).



Ciasto:
(na ravioli, moje ulubione)

- 300 g mąki pszennej
- 3 jajka
- 3 łyżki oliwy
- sól

 Farsz:
-3 łyżki masła
- 1 posiekana cebula
-  500 g twarogu 
- 4 ziemniaki
- sól, pieprz

Przygotowanie:
Mąkę przesiać przez sito na stolnicę. Zrobić piramidę i na jej środku wyżłobić lej. Wbić tam jajka wsypać sól, dolać oliwę. Delikatnie zacząć zagniatać ciasto.  
Ugotować ziemniaki i dokładnie je rozgnieść. Wymieszać z serem dodając pozostałą sól, pieprz i podsmażoną wcześniej na maśle cebulkę.  Na stolnicy rozwałkować płat ciasta tak na grubość kilku milimetrów ( ciasto jest bardzo plastyczne), szklanką wykrawać krążki. Na każdy krążek nałożyć porcję masy serowo - ziemniaczanej i dokładnie skleić brzegi. W dużym garnku zagotować ok 1,5 l  wody i porcjami wrzucać do niej pierogi (nie więcej niż  10 jednocześnie). Wody nie solimy. Gotować do czasu aż pierożki wypłyną na wierzch, delikatnie mieszając, tak żeby nie uszkodzić skórki. Gorące podawać ze śmietaną, masełkiem, lub cebulką przysmażoną na masełku. Zimne smażyć na maśle do czasu aż skórka będzie rumiana.
Smacznego!:)



                                                  Pozdrawiam Was , Olcik

27.05.2010

Burgery z cukinią na piknik



Powoli kończy Nam się sezon majówkowy.
Oczywiście nie ma się co martwić, bo zaraz po nim czas kolejnych świąt, tak zwanego Bożego Ciała.
To jak dobrze wiemy kolejna wymówka do zrobienia sobie pikniku ( no może nie na" skraju drogi", ale w bardziej nadającym się do tego miejscu jakim jest niewątpliwie łączka czy też kawałek soczystej! trawy.
 Czy próbowaliście kiedykolwiek warzywnych burgerów?
Nie?
To koniecznie musicie je zrobić, włożyć do koszyka i w drogę!:)

Przepis inspirowany tą książką:
Polecam ją w szczególności wszystkim tym, którzy są zdania, że jedzenie warzyw jest nudne.

Burgery z cukin
  ( ok. 6 małych kotlecików)

- 1 cukinia starta na dużych oczkach i odsączona z soku
- 1 marchewka starta ta tarce o dużych oczkach
- 2 łyżki sezamu
- 4 łyżki pestek słonecznika
- 1 jajko
- 2 łyżki posiekanego koperku
- przyprawy: słodka papryka, 1 ząbek czosnku (posiekany) sól i pieprz
- olej (używam ryżowego, przyp. red. Olcik )
-  na jeden kotlecik bułka z otrębami śliwkowymi 

1. Na tarce o grubych oczkach ścieram warzywa, dodaję pestki słonecznika, sezam, jajko, przyprawy i mieszam.
2. Rozgrzewam olej. Formuję kotleciki i smażę do zrumienienia.


 Wyjmuje na ręcznik papierowy (odsączam). 
3. Kroję wzdłuż bułeczki, przekładam je kotlecikami. 
Idealne z dodatkiem sosu jogurtowego.
Smacznego:)


Czas na piknik

Ps: Jak zapewne już zauważyliście Ja i Waniliowa Chmurka cały czas się zmieniamy ;-)


Udanego piątku Wam życzę, Olcik

26.05.2010

26 maja.. tarta z budyniem czekoladowym i truskawkami


Na dzisiejsze święto tarta z pierwszymi, najprawdziwszymi, polskimi truskawkami, ukochanym czekoladowym budyniem, zwieńczona złotymi kuleczkami.
Jedyna w swoim rodzaju, dla Mamy.





21.05.2010

Rozwiązanie konkursu- muffinki z rabarbarem i kruszonką

Czy mówi Wam coś to przysłowie, że pierwsza odpowiedź zawsze jest najlepsza?:)
Nie?
No to może od dzisiaj zacznie;)
Serdecznie gratuluję Gościowi Anonimowemu, który w pierwszym komentarzu wspomniał o muffinkach:)
Proszę tylko o przesłanie swoich dokładnych danych na adres olciaky@wp.pl
Ależ liczny był Wasz odzew!;) 

Muffinki z rabarbarem i kruszonką

Kruszonka:
150 g mąki75 g cukru75 g zimnego masła

Muffiny:
250 g rabarbaru
2 jajka
75 g cukru waniliowego
200 ml mleka
100 ml oleju słonecznikowego
szczypta soli
250 g mąki
1 pełna łyżeczka proszku do pieczenia

cukier puder do posypania muffinów

Rabarbar trzeba umyć, obrać i pokroić na małe kawałki ale nie za małe - to nie może być pulpa. Jajka, cukier, mleko, olej i sól wymieszać w dużej misce - stopniowo dodawać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Ciasto przelać do foremek na muffiny i powtykać w nie rabarbar. Na koniec utrzeć palcami kruszonkę - z mąki, cukru i masła - następnie posypać nią muffiny.
Muffiny piekłam w piekarniku rozgrzanym do 185 stopni przez ok 30-40 minut albo do momentu aż kruszonka się zarumieniła.
Przestudzone muffiny posypałam cukrem-pudrem.
Smacznego!:)

* przepis pochodzi z bloga Niebo w Gębie
Pozdrawiam, Olcik

17.05.2010

Konwalie i krajanka rabarbarowa. Otwarcie sezonu.


Na otwarcie sezonu rabarbarowego krajanka. Zobaczyłam ją tu zakochałam się. Niestety ( a może i stety:P) nie ma jeszcze różowego, malinowego rabarbaru, więc ciasto ma kolor żółty. Nie traci ono jednak absolutnie na smaku! Bardzo, bardzo polecam. Mogę z dumą przyznać, iż odkąd upiekłam tę krajankę stałam się wielką fanką rabarbaru (wcześniej podchodziłam do niego z dużą dezaprobatą). Serdecznie Wam ją polecam!:)
A na otwarcie sezonu moich ulubionych kwiatków- konwalii, pierwsze tegoroczne w towarzystwie rzeczonej:) !

 Składniki na rabarbarowy curd (na krajankę potrzebuje połowę)
 
400 g rabarbaru
1 szklankę cukru
4 żółtek
1 łyżeczka skórki z cytryny (opcjonalnie)
szczypta soli

Składniki na ciasto
115 g masła (w temperaturze pokojowej)
136 g mąki pszennej
1/4 szklanki cukru
szczypta soli
Myjemy rabarbar, obieramy z bardziej łykowatych części. Kroimy w kostkę. Wrzucamy rabarbar do garnka, wsypujemy 1/4 szklanki cukru. Wstawiamy na średni ogień i gotujemy póki rabarbar się nam nie rozgotuje. Wtedy zestawiamy z ognia i zostawiamy, by trochę ostygł.
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni.Wrzucamy do miski mąkę, cukier, sól i posiekane masło. Miksujemy najpierw powoli, a potem szybciej. Ciasto też można wyrobić ręcznie. Ciasto powinno być dosyć miękkie. Rozwałkowujemy je i układamy do małej keksówki. Zostawiamy na 15 min, żeby odpoczęło. Wkładamy do piekarnika i pieczemy ok 20 minut, aż będzie lekko złociste.
W tym czasie kończymy naszą masę. Nad garnkiem z gotującą wodą ustawiamy miskę, gdzie mieszamy żółtka z 3/4 szklanki cukru i szczyptą soli. Cukier musi się dobrze połączyć z żółtkami. Masa powinna być ciepła. Następnie dodajemy stopniowo startą skórkę cytrynową i rozgotowany rabarbar (jeśli kolor i smak będzie nas zadowalał wcześniej możemy nie dodawać całego rabarbaru). Cały czas mieszamy do czasu gdy mieszanka będzie ciepła. Zdejmujemy miskę  dodajemy masło. Mieszamy aż będziemy mieli gładką masę.
Kiedy ciasto jest złociste wylewamy połowę naszej rabarbarowej masy na grubość ok. 1 cm. Pieczemy jeszcze 10 minut. Studzimy w temperaturze pokojowej, następnie wstawiamy do lodówki (będzie się lepiej kroić). Możemy posypać cukrem pudrem.
Rabarbarowy curd może przechowywać w lodówce tydzień.

Smacznego!

 * piszę stety, ponieważ niezwykle drażni mnie zapach malinowego, pieczonego rabarbaru, ten zielony to już inna bajka:)
wydrukuj przepis

13.05.2010

Chciałoby się. Naleśniki z fetą i szpinakiem.


Dziś tyle by się chciało, a nie można nic.
Trzeba tylko czekać.
Dziś nawet najprostsze czynności stają się tymi trudnymi. Nie lubię dusznych dni i niskiego ciśnienia.
Kładę się na trawie i wystawiam twarz do słońca, łapię dobrą energię, patrzę na zielone i jest lepiej:).


Naleśniki z fetą i szpinakiem
/przepis pochodzi z kwietniowego Magazynu Kuchnia, w oryginale"Szpinakowe roladki"/

 - 75 dag świeżych liści szpinaku
- 2 jajka
- 300 ml śmietanki 12% lub mleka
- 10 łyżek mąki
- sól, pieprz, gałka muszkatołowa do smaku
- olej do smażenia
- 150 g sera feta

Szpinak blanszujemy i odcedzamy. Jajka, śmietanę lub mleko, mąkę i przyprawy ubijamy razem i odstawiamy . Na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju, wylewamy ciasto szpinakowe i delikatnie rozprowadzamy. Gdy placuszek się zetnie, zsuwamy go na duży talerz, odwracamy i wrzucamy ponownie na patelnię, żeby podsmażyć go z drugiej strony (jest zbyt kruchy, aby zrobić to za pomocą łopatki). Gotowe placuszki posypujemy pokruszoną fetą i rolujemy. Szpinakowe roladki podajemy na gorąco.
Smacznego!:)

Miłego popołudnia, Wam życzę , ja spędzam je z książką od biologii:)

wydrukuj przepis


12.05.2010

Miód z mniszka lekarskiego

 Dzisiejszy wpis będzie wpisem nieco naukowym:). No to do dzieła. Na początek będzie o dobrze Nam znanym mleczu, a zaraz potem o przetworze jaki z niego sporządziłam:) Miłej lektury!

Mniszek lekarski (Taraxacum officinale), popularnie nazywany mleczem rośnie na trawnikach, łąkach, pastwiskach. Mniszek w kwietniu i maju rozkwita pięknym żółtym kolorem. Przez działkowców i rolników traktowany jako uciążliwy chwast a przez ludzi chorych  jako bardzo cenna roślina lecznicza. Cała roślina ma właściwości lecznicze tj.: korzeń, ziele, kwiat. Liście mniszka zbiera się przed kwitnieniem, korzenie wiosną lub jesienią, a łodygi w czasie kwitnienia. Na wiosnę, kiedy mniszek ma już młode listki, wskazane jest dodawanie ich do sałatek warzywnych w celu wzmocnienia organizmu. Poza tym można dodawać kilka listków do zupy - zdecydowanie poprawia jej smak i ułatwia trawienie.
Roślina ta jest szczególnie wskazana przy schorzeniach dróg żółciowych i wątroby, a także pomaga cukrzykom zmniejszyć poziom cukru we krwi. Bardzo wskazany dla cukrzyków.
źródło: Ku zdrowiu


Miodek majowy to zamiennik miodu pszczelego otrzymywany z kwiatów mniszka lekarskiego.
Znany w kuchni śląskiej, jako produkt zastępujący naturalny miód i środek leczniczy. Medycyna ludowa przypisywała mu właściwości wzmacniające i oczyszczające organizm, szczególnie przy schorzeniach wątroby.
Otrzymywany jest z nieopłukanych kwiatów.. Smak miodku majowego zbliżony jest do smaku miodu pszczelego. Występująca często krystalizacja, podobnie jak w miodzie naturalnym, nie dyskwalifikuje wyrobu.
Miodek majowy ze względu na technikę przygotowania zawiera duże ilości nektaru i pyłków kwiatowych, prawdopodobnie z tym są związane przypisywane mu właściwości lecznicze.
źródło: Wikipedia 

Miód z mniszka lekarskiego
/ przepis Fettiny/

300 główek kwiatostanu mniszka lekarskiego
sok z 1 cytryny
  pół kg cukru z prawdziwą wanilią

Kwiaty moczymy w zimnej wodzie przez kilka godzin, następnie stawiamy na gaz i gotujemy 15min. Pod koniec gotowania dodajemy sok z cytryny i wyłączamy gaz. Zostawiamy wywar wraz z kwiatostanami i cytryną na 24 godziny.Po 24 godz wsypujemy 1kg cukru i gotujemy 2 godz bez przykrycia,na małym ogniu aby utworzył się syrop. Następnie przecedzamy przez sitko (można również przez gazę, ja tego jednak nie uczyniłam ), nalewamy do słoików,zakręcamy,odwracamy do góry dnem i pozostawiamy do wystudzenia.

 Dzięki tej akcji dowiedziałam się o tym, że w ogóle istnieje coś takiego jak ten miodek, dzięki Pincake!:*

Pozdrawiam ciepło, Olcik

08.05.2010

Rabarbarowe Wypieki, zapraszamy!

 Jego różowe łodygi coraz częściej pojawiają się na targach,  kiedyś bardzo powszechny dziś nieco zapomniany.Można powiedzieć warzywo w stylu retro. Z wysłuchanych relacji na temat smaków dzieciństwa często jest wymieniany.
Aby nieco przypomnieć o tym jak wspaniałym może być dodatkiem do wypieków chciałybyśmy razem z Beatką zaprosić Was do akcji pod przemiłą nazwą Rabarbarowe Wypieki. Jeśli tylko mielibyście ochotę wziąć w niej udział będzie Nam bardzo miło:).
Zasady zna chyba każdy. Wystarczy przygotować przepis i opublikować go w dniach 15.05-15.06.2010 na swoim blogu.

Kiedy przepis zostanie opublikowany prosiłabym o przesłanie informacji na maila:
- kto jest autorem przepisu
- co przygotował
-link do przepisu
Maile proszę wysyłać na adres:  rabarbarowewypieki@wp.pl
Zapraszamy Olcik i Beata!

06.05.2010

Chlebek bananowy Sophie Dahl na deszczowy dzień.

Ulice dziś toną w deszczu. Jedynie kolorowe kwiaty nie dają mi zapomnieć, że to wiosna. 
Już mam narzekać pod nosem, że deszcz, że mokro, że bez słońca, patrzę dookoła i nie mogę wyjść z podziwu jak jest pięknie:).
Nic tam kapiący deszcz na dopiero co wysuszone włosy, nic tam, że spodnie całe mokre od kałuż, nic, że buty przemakają i zaledwie 10 stopni na dworzu.
Jem chlebek bananowy i cieszę się, że jestem w domu, patrzę na deszcz ..." kap, kap, kap".
Dzisiaj nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba, 36% z próbnej matury z matematyki zdecydowanie mnie zadowala, tym bardziej, że na nią mam jeszcze 2 lata, a jak dobrze wiemy orłem z tego przedmiotu nie jestem:).

A teraz wspomniany wcześniej przepis na ciasto. Dziękuję bardzo Lisce, bo to pierwszy chlebek bananowy jaki w życiu ujrzałam. Ostatnimi czasy pojawiał się na wielu blogach, gdy zobaczyłam już drugi! u Liski nie mogłam, nie mogłam go nie upiec:-).


To, że banany do takiego ciasta mają być bardzo dojrzałe wiedziałam już od dawna. Uczulam więc i Was! Im ciemniejsze !

Ciasto bananowe Sophie Dahl
Banana bread

4 bardzo dojrzałe banany
150 g brązowego cukru (dałam muscovado)
1 jajko, rozbełtane
75 g miękkiego masła
1 cukier waniliowy (dodałam 16 g cukru własnego wyrobu)
170 g mąki
szczypta soli
1 łyżeczka sody

Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Podłużną formę o długości 23 cm posmarować masłem i posypać tartą bułką lub mąką.
Banany rozgnieść widelcem, połączyć z cukrem, jajkiem, masłem i wanilią.
Mąkę wymieszać z solą i sodą i dodać do bananów. Dokładnie wymieszać.
Wlać do formy, wstawić do piekarnika i piec godzinę.
Ciasto początkowo rośnie bardzo opornie, nie należy się tym przejmować. Później powinno wypełnić całą blachę.
Po upieczeniu ostudzić w formie.

Smacznego!
Ps: To ciasto to zdecydowanie Mój typ można powiedzieć "od święta", typowy comfort food. Ideał, gdy ma się takie parcie na banany jak Ja:P ostatnio, albo gdy się je po prostu lubi od zawsze, chociaż.. gdy się ich nie lubi to ciasto również smakuje (dobry przykład moja Mamcia).

Z czystym sumieniem dodaję go do:
Majowe sniadanie

Blogger template designed By The Sunday Studio.